Kiedy dać dziecku telefon?

Większość rodziców zastanawia się, kiedy jest ten właściwy moment, w którym dziecko powinno mieć swój telefon komórkowy – żeby nie było za późno ani za wcześnie. I jaki telefon? I jak to wszystko ogarnąć, skoro tyle mówi się o zagrożeniach, jakie czekają na dzieci w związku z nowymi technologiami.

Zacznijmy więc od tego, że na pytanie: kiedy? nie ma uniwersalnej odpowiedzi. Wszystko zależy bowiem od dziecka, jego indywidualnych cech i rozwoju. Mamy więc do czynienia z klasyczną odpowiedzią w stylu „to zależy”. Nikt na to pytanie nie odpowie lepiej niż sam rodzic, bo to on przecież najlepiej zna swoje dziecko i dlatego to rodzic jest w stanie najlepiej ocenić, kiedy nadejdzie TEN moment.

Odbyliśmy w domu wiele nocnych rozmów na ten temat, rozważając wszelkie za i przeciw. Szczerze przyznam, że chcieliśmy, by ten moment nastąpił jak najpóźniej. Sam przez wiele lat zajmowałem się problemem cyberbezpieczeństwa dzieci, dobrze więc zdaję sobie sprawę z zagrożeń, jakie wiążą się z internetem i technologiami mobilnymi. Chcieliśmy, co oczywiste, chronić naszych chłopców. Wiedzieliśmy, że prędzej czy później będziemy musieli się z tym zmierzyć, ale zależało nam na tym, by chłopcy byli wystarczająco dojrzali i przygotowani przez nas do wejścia w cyfrowy świat.

Między Fabianem a Beniem jest trzy lata różnicy wieku. Wiedzieliśmy więc, że zapewne Fabian dostanie telefon wcześniej. Uznaliśmy, że powinno to nastąpić, gdy zacznie sam chodzić do szkoły i z niej wracać oraz samodzielnie wychodzić na podwórko.

Spróbowaliśmy i… skończyło się zabraniem telefonu. Okazało się bowiem, że służył on do ciągłego grania lub oglądania na Youtube filmików o grach. Nasze dziecko wychodziło na podwórko, ale tam nie docierało – siadało na schodach i w tajemnicy przed nami oglądało lub grało. W ten sposób zużywało środki na karcie, rozładowywało telefon i w efekcie, gdy trzeba było użyć telefonu do tego, do czego był on przeznaczony, czyli do kontaktu z nami, okazywało się, że jest to niemożliwe, bo na przykład padła bateria.

Od kiedy dziecko może być bez opieki?

Kodeks wykroczeń (art.82. p.2.) stanowi, że pozostawienie dziecka do lat 7 na drodze publicznej oraz w okolicznościach, które stanowią dla niego zagrożenie, np. umożliwiają mu wzniecenie pożaru, a także w innych niebezpiecznych dla jego zdrowia, podlega karze grzywny lub karze nagany.

Tyle mówi prawo. Każdy z nas, rodziców, najlepiej zna swoje dziecko i sam musi ocenić, czy po przekroczeniu tej prawnej granicy jest ono na tyle dojrzałe, by mogło zostać samo w domu lub wyjść bez opieki na przykład na podwórko.

Pewnego dnia przyszedł do mnie Benio i oznajmił mi, że on ma takie wielkie marzenie, żeby mieć swój telefon. Spytałem więc, po co mu telefon, a syn wyjaśnił mi, że chciałby móc wychodzić na podwórko nie tylko ze starszym bratem, ale i sam, a wie, że bez telefonu i możliwości kontaktu z nami jest to niemożliwe. Zaczęliśmy więc wieczorami rozważać po rodzicielsku wszelkie „za” i „przeciw”.

Zastanawialiśmy się, czy jest gotowy na to, by sam wychodzić z domu, czy poradzi sobie z obsługą telefonu, ale też z pokusami, jakie się z nim wiążą. Pod tym względem mieliśmy przy Beniu znacznie mniej obaw niż w przypadku Fabiana, bo Benio nie fiksuje się tak na grach, często wręcz gra krócej niż to wynika z ustalonych limitów. Obawialiśmy się jednak, że starszy brat może mieć tu nienajlepszy wpływ, a nawet wykorzystywać młodszego.

Zdecydowaliśmy się więc najpierw na okres próbny. Chłopcy dostali stare aparaty, takie, które nadawały się wyłącznie do dzwonienia i sms-owania. Fabian otrzymał model z klapką, który w ogóle nie obsługuje internetu i gier, a Benio bardzo starego smartfona, ale z zablokowanym ręcznie przeze mnie dostępem do sieci. Obserwowaliśmy, jak korzystają z telefonów i przeszli okres próby dobrze.

Skoro okazało się, że chłopcy radzą sobie z telefonami, ale też – co dla nas oczywiście istotniejsze – z samodzielnością, postanowiliśmy, że mogą mieć smartfony. Dlaczego uznaliśmy, że smartfon jest lepszy? Daje więcej możliwości nam jako rodzicom, jest łatwiejszy w obsłudze, pozwala na granie, które samo w sobie przecież nie jest czymś złym (o ile mieści się w rozsądnych granicach), ale też i chłopcy będą czuli się lepiej, bo większość ich kolegów już smartfonem dysponuje. Nie ma sensu obrażać się na trendy, trzeba tylko podchodzić do nich z głową. Ze względu na niedosłuch Magdy chłopcy, będąc poza domem, mogą porozumiewać się z nią tylko SMSami, ważne dla nas było więc też, że na smartfonie pisze się je wygodniej niż na dawnych klawiaturach numerycznych.

Teraz my jako rodzice mamy telefony Xiaomi Redmi Note 7, niedrogie, a bardzo dobre, zaś chłopcy dostali nieco słabsze, ale też świetne, modele – Xiaomi Redmi 7. Ich obsługę opanowali oczywiście bez problemu. Tym razem postanowiliśmy jednak przygotować się dobrze do pojawienia się smartfonów. Przygotowaliśmy dzieci na telefony, a telefony – na dzieci. Ale to temat na następny tekst.

Dzięki telefonom my mamy więcej swobody – możemy wyjść z domu, bo dzieci mają z nami zawsze kontakt. Dzieci też mają więcej swobody – same wychodzą na podwórko, odwiedzają kolegów. Mogą nas powiadomić, gdzie są, zawsze możemy do siebie napisać czy zadzwonić. Przydaje nam się to tym bardziej w wakacje, gdy chłopcy wyjechali bez nas. Jakoś mniej tęskno, gdy możemy porozmawiać.

Partnerem cyklu #MądryInternet jest Xiaomi
Obserwuj

Jakub Śpiewak

Mąż, tata dwóch chłopców - Fabiana i Benia oraz dwójki dorosłych dzieci. Autor tekstów, grafik, fotograf i opiekun techniczny Mądrych Rodziców. Bloger znany jako Spesalvi. Prywatnie bawi się muzyką i fotografią, fan Mike'a Oldfielda i Sabatonu.
Jakub Śpiewak
Obserwuj

Latest posts by Jakub Śpiewak (see all)

POLECAMY