A jeśli zastrajkują uczniowie?

Wokół nas atmosfera strajkowa – protestują nauczyciele, co oczywiście odbija się na nas, rodzicach, a także na naszych dzieciach, czyli uczniach. W jednej ze szkół, w której nauczyciele nie przystąpili do protestu, podjęli go uczniowie. I tu pojawia się problem: Czy uczniowie mogą strajkować?

Gdy byłem w pierwszej klasie liceum, a był to rok szkolny 1988/89 i zarazem czas jeszcze przed narodzinami Pani Admin, na Uniwersytecie Warszawskim wybuchł strajk studencki. Urwałem się ze szkoły i poleciałem tam, zostając na cały czas trwania. Było to, jak sądzę, bardzo pouczające i kształtujące doświadczenie. Odbiło się na mojej karierze oświatowej, stając się jednym (z wielu) powodów, dla których dyrektorka mojego liceum zażądała podczas rady pedagogicznej, by wystawiono mi przynajmniej jedną ocenę niedostateczną na koniec roku. I znalazł się jeden nauczyciel, który to żądanie spełnił. Niezależnie od tych konsekwencji nie żałuję, że wziąłem udział w tym strajku. No, ale to były inne czasy i – co trzeba podkreślić – nie był to strajk uczniowski, lecz studencki, a ja doczepiłem się tam nieco „na krzywy ryj”.

Współcześnie odbywają się w Polsce strajki uczniowskie w obronie klimatu (15 marca) w ramach inicjatywy, która zrodziła się w Szwecji i rozlała po całym świecie. Ich skala nie jest jednak zbyt zauważalna. Mamy jednak w polskiej historii przykłady znanych strajków szkolnych. Ich największa fala to lata 1901-1907. Wśród nich był również sławny strajk we Wrześni. Takie protesty uczniów odbyły się w zaborze pruskim i rosyjskim, czyli w Królestwie Polskim. Znamy jednak również przykłady z historii znacznie nam bliższej: W 1984 roku strajki szkolne w obronie krzyża i lekcji religii wybuchły w szkołach w Miętnem i we Włoszczowie.

Kwestię strajku w polskim prawie reguluje Ustawa z dnia 23 maja 1991 r. o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, ale dotyczy ona – co ważne – relacji pracowników i pracodawców. Nie da się jej jednak przez analogię przełożyć na sytuację uczniów i nauczycieli, bo stosunek pracy jest relacją uregulowaną w prawie w sposób szczególny. Z drugiej strony ustawa ta zawiera zamknięty katalog zawodów, którym prawo do strajku nie przysługuje (policjanci, żołnierze, strażnicy więzienni, strażnicy graniczni, celnicy, strażacy, funkcjonariusze służb specjalnych, pracownicy organów władzy państwowej, administracji rządowej i samorządowej, sądów oraz prokuratury).

Warto tu przytoczyć fragment Konwencji o prawach dziecka:

Artykuł 12
1. Państwa-Strony zapewniają dziecku, które jest zdolne do kształtowania swych własnych poglądów, prawo do swobodnego wyrażania własnych poglądów we wszystkich sprawach dotyczących dziecka, przyjmując je z należytą wagą, stosownie do wieku oraz dojrzałość dziecka.

Organizowanie protestów jest niewątpliwie jedną z form wyrażania poglądów w sprawach, które dzieci dotyczą.

Protest w formie strajku, który polega na nieuczestniczeniu w zajęciach lekcyjnych, narusza jednak jeden z podstawowych obowiązków ucznia zapisanych na ogół w statucie szkoły. Szkoła może potraktować to jako nieusprawiedliwioną nieobecność, co będzie miało wpływ na klasyfikowanie ucznia oraz na ocenę z zachowania. To, czy tak się stanie, zależy od dobrej woli i zdrowego rozsądku grona pedagogicznego i dyrekcji szkoły.

https://brpd.gov.pl/konwencja-o-prawach-dziecka
Marek Michalak, źródło: Facebook

Marek Michalak, były Rzecznik Praw Dziecka (przez dwie kadencje), a obecnie przewodniczący Międzynarodowego Stowarzyszenia Janusza Korczaka, Kanclerz Kapituły Orderu Uśmiechu i twórca Instytutu Praw Dziecka im. Janusza Korczaka, potwierdził w rozmowie z nami, że ewentualne uczniowskie protesty powinny przybierać raczej inną formę niż strajk – np. pikiety, manifestacje, które odbywałyby się poza zajęciami lekcyjnymi, bo za brak udziału w zajęciach uczniowie mogliby być karani przez szkołę.

Od siebie dodam, ale to już moja opinia, że, gdyby dzieci miały obecnie Rzecznika Praw Dziecka z prawdziwego zdarzenia, jak to było przez dziesięć lat, to on by w razie potrzeby je wybronił. Na obecnego RPD trudno jednak liczyć, bo sama idea praw dziecka wydaje mu się obca i wroga.

Gdyby jednak uczniowie chcieli strajkować, to warto tu jednak odwołać się do strajku pracowniczego, który obwarowany jest warunkami, jakie trzeba spełnić przed jego rozpoczęciem. Zanim bowiem dojdzie do akcji strajkowej, trzeba najpierw sformułować postulaty, ogłosić spór, podjąć negocjacje, próbując rozwiązać spór polubownie, a dopiero potem można myśleć o strajku. Zanim do niego dojdzie, trzeba też przeprowadzić referendum. Warto też pamiętać, że udział w strajku jest dobrowolny, a jego forma nie może zagrażać bezpieczeństwu oraz życiu i zdrowiu uczestników i innych osób.

Warto zastanowić się i zadać sobie pytanie: Czy kwestię strajku uczniowskiego należałoby jakoś prawnie uregulować?

To, że dzieci mają prawo protestować, nie ulega dla mnie wątpliwości. Podobnie jak to, że my, dorośli, powinniśmy taki protest potraktować poważnie. (Inna sprawa, że lepiej jest do niego nie doprowadzić, od początku traktując dzieci z szacunkiem, rozmawiając i umawiając się z nimi.) Uczniowski strajk to sytuacja ostateczna.

Z jednej strony jest ona porażką dorosłych, bo doprowadzili do takiej eskalacji konfliktu, ale z drugiej – można na tę sytuację spojrzeć też pozytywnie: dowodzi ona umiejętności współdziałania, odwagi cywilnej, postawy obywatelskiej. Organizując strajk, uczniowie pokazują wszak, że potrafili zjednoczyć się wokół jakiejś sprawy, dogadać, zorganizować, mieli odwagę i umiejętność stanięcia w obronie swoich praw.

Nie sądzę, by była potrzeba zapisywania tego w aktach prawnych – ustawach, kodeksach, rozporządzeniach, zarządzeniach czy statutach szkół. Poważne potraktowanie uczniowskiego protestu powinno wynikać z pedagogicznej dojrzałości dorosłych, z szacunku do dzieci i ich praw, z tego korczakowskiego myślenia, z którego urodziła się Konwencja o prawach dziecka. Pamiętajmy, że to Polska była inicjatorem jej uchwalenia.

Obserwuj

Jakub Śpiewak

Mąż, tata dwóch chłopców - Fabiana i Benia oraz dwójki dorosłych dzieci. Autor tekstów, grafik, fotograf i opiekun techniczny Mądrych Rodziców. Bloger znany jako Spesalvi. Prywatnie bawi się muzyką i fotografią, fan Mike'a Oldfielda i Sabatonu.
Jakub Śpiewak
Obserwuj

POLECAMY