Pasja dziecka, a oczekiwania rodziców

Pasja to coś co warto mieć. Ludzie, którzy mają pasję, wydają nam się ciekawsi, chętniej chcemy ich poznać. Im ciekawsze hobby, tym ciekawszy wydaje nam się człowiek. Nawet jeśli hobby jest „oklepane”, to i tak, człowiek wydaje się bardziej interesujący niż ktoś, kto na pytanie „czym się interesujesz”, odpowiada milczeniem.

Nic zatem dziwnego, że chcemy, by nasze dzieci także miały pasje, rozwijały swoje umiejętności i zainteresowania. Hobby u młodego człowieka niesie ze sobą dużo korzyści, ale to temat na osoby post, ja chciałam napisać dziś o czymś innym – o tym, jak bardzo różni się nasze podejście do pasji dziecka i dorosłego.

Moja starsza siostra od jakiegoś czasu trenuje taniec współczesny. Dodatkowo zapisała się do żeńskiej drużyny piłkarskiej. Mój mąż odrzucił metal i postanowił spróbować swoich sił w tworzeniu muzyki tanecznej, dodatkowo zaczął uczyć się języka obcego i ćwiczyć rysowanie. Ja jako trzydziestolatka chwyciłam za aparat i uczę się fotografii zwierząt. Wszyscy mamy swoje zainteresowania, rozwijamy je, ale nikt od nas niczego nie oczekuje. Nikt nie patrzy na mnie z oczekiwaniem, że zostanę światowej sławy fotografem, od mojego męża nikt nie wymaga, że zostanie wziętym DJ lub rysownikiem, a od mojej siostry nie oczekuje się, że zostanie profesjonalna tancerką. Z dziećmi jest inaczej. Od dzieci tego wszystkiego oczekujemy.

Gdy dziecko chce trenować balet, od razu widzimy je w przyszłości na wielkich scenach baletowych. Ktoś stawia na piłkę nożną – chcemy, by wyrósł z niego drugi Lewandowski. Lekkoatletyka? W przyszłości pierwsze miejsce na igrzyskach olimpijskich. Gdy dziecko odkrywa swoje hobby i oddaje mu się, dorośli z automatu łączą z nim przyszłość dziecka. Oczekują, że odda się temu w 100% i z tym zwiąże swoje życie. Dorośli nie odczuwają takiej presji. Dorośli mogą się bawić, próbować.

Moment, w którym dziecko porzuca dotychczasowe zajęcia, bo mu się znudziły, bo przestało je lubić, bo chciałoby spróbować czegoś innego, traktujemy jak policzek. No, bo jak to tak, od 5 lat tańczy, Broadway czeka, a tu nagle zmiana i zaczynanie wszystkiego od nowa? Utalentowana skrzypaczka postanawia zostać gwiazdą rocka i przerzuca się na gitarę elektryczną, bo to ją bawi bardziej. Dla rodziców takie sytuacje są trudne. Nie potrafią pogodzić się z nimi, bo przecież przyszłość już ułożona, w wyobraźni medale zdobyte, Oscar odebrany, a dziecko chce to wszystko zaprzepaścić i zająć się czymś nowym. Nie ma mowy.

Myślisz, że przesadzam? Obserwuje to codziennie. W rozmowach z innymi rodzicami, w internecie, w szkole, przedszkolu.

Znam też inne historie, które mają swój smutny finał, bo rodzice nie dostrzegali tego, czego naprawdę chce dziecko. Czasem dziecko czegoś bardzo chce spróbować, zaangażować się w to, a w odpowiedzi słyszy: „Po co? Nie masz talentu”, „To nie dla Ciebie”, „Nie nadajesz się do tego”. Nie będzie z tego światowej kariery, ani żadnej innej, a zatem nie ma sensu, by dziecko się tym zajmowało. Tacy rodzice mają dobre intencje, chcą, by ich dziecko energię spożytkowało na coś, z czego coś będzie. Zapominają jednak, że dziecko pragnące, dajmy na to, nauczyć się grać na pianinie, wcale nie musi chcieć robić w tej dziedzinie kariery, a jedynie nabyć tę umiejętność i po prostu dobrze się bawić. Młody Starszy przez kilka lat uczył się grać w szachy. Żaden z niego szachista, ale chodził na zajęcia, bo po prostu to lubił. Lubił słuchać o strategiach w rozgrywce i grać z kolegami. Nie miał parcia na turnieje i puchary.

Dzieciństwo jest momentem, w którym powinniśmy próbować, szukać siebie, swoich talentów, zdobywać umiejętności. Bardzo możliwe, że nasze dziecko nigdy nie dojdzie w niczym do perfekcji, bo tak często będzie zmieniać swoje zainteresowania, ale to też jest wartość. Mi jako dziecku niczego nie pozwalano próbować. Gdy chciałam się gdzieś zapisać, słyszałam „i tak Ci się znudzi”. Dorastałam w tym przekonaniu, przez co byłam właśnie nudną osobą bez pasji, bo czułam, że nie wolno mi próbować, muszę się od razu zaangażować na 100%.

Mój starszy syn próbował już wielu rzeczy. Czasem po jednych zajęciach rezygnował, czasem po paru tygodniach, czasem miesiącach. Część tych zajęć była płatna, część wymagała kupienia czegoś. Gitara leży, nikt już na niej nie gra, ale nie mam poczucia wyrzuconych pieniędzy w błoto. Po sobie wiem jak ważne jest – dać mu przestrzeń do poszukiwania czegoś dla siebie.

Odpuśćmy. Niech pasja dziecka będzie pasją, a nie sensem życia, przyszłością i pracą.

Obserwuj

Magdalena Śpiewak

Szefowa at Mądrzy Rodzice
Mama dwóch chłopców - Benia i Fabiana, żona jednego męża - Jakuba. Wszechwładna szefowa Mądrych Rodziców, a zarazem autorka tekstów, opiekunka naszego Instagrama i Faceboooka. Blogerka znana jako Dziewczyna z obrazka. Kocha jednorożce, uwielbia tatuaże.
Obserwuj

Latest posts by Magdalena Śpiewak (see all)

1% podatku, 100% wsparcia. Przekaż 1% podatku na fundację Lex Nostra.