• Kategoria: Żyjemy
  • Data:

I z czego się cieszysz?

Do wojny matka kontra matka powinnam niby już przywyknąć. Codziennie przecież ją spotykam. Taka to specyficzna grupa społeczna, która niby powinna trzymać się razem, a woli sobie nogi podstawiać. Nie przywykłam do tego, tylko dlatego, że matki nie ustają w wymyślaniu, o co jeszcze można się pokłócić. Odnoszę wrażenie, że takim nowym tematem jest reakcja na ciążę.

Obserwuję to zjawisko już od dłuższego czasu. Kobiety, które ciążę traktują bez większych emocji, mówią o tym z poczuciem wyższości. Patrzą z pogardą na wszystkie te, które rozszalały się ze szczęścia i mówią do brzucha, śpiewają kołysanki, puszczają do brzucha pozytywki, na ledwo widoczny brzuch zakładają ciuchy ciążowe, a dla swojego nienarodzonego dziecka wymyślają słodkie określenia z fasolką na czele. 

Nie mam nic przeciwko chłodnej obojętności na stan, jakim jest ciąża. Nie moja ciąża, nie moja sprawa. Każdy przechodzi ją po swojemu. Mam natomiast problem z pogardą i kpieniem z kobiet, które cieszą się ciążą. Mam problem z tym, że ich radość jest uznawana za infantylną i godną politowania.

Zanim wzięłam się za pisanie tego tekstu, upłynęło sporo czasu. Przy pierwszej sytuacji, w której zaobserwowałam taką postawę, uznałam, że ot, jedna osoba głupio się zachowuje. Tylko, że nagle zaczęło mnie to otaczać. Czy to jest jakaś nowa moda?

Byłam po obu stronach. W pierwszej ciąży szalałam. Godzinami oglądałam wózki i łóżeczka. Miałam prawie płaski brzuch, gdy kupiłam pierwsze ciuchy ciążowe. Gadałam do brzucha, czytałam bajki, co tydzień czytałam o etapie rozwoju, na jakim obecnie znajduje się moje dziecko. Totalnie sfiksowałam na punkcie mojego syna.

W drugiej ciąży nie bardzo wiedziałam, w którym tygodniu ciąży właśnie jestem, o wizycie u lekarza przypominałam sobie w ostatniej chwili, nie kupiłam ani jednego ciążowego ciucha. Mogło być to spowodowane stresem i tym, że byłam już wtedy mamą dwulatka, ale nie musiało. W ostatnich tygodniach ciąży nie towarzyszyło mi radosne podekscytowanie, a zniecierpliwienie wynikające ze zmęczenia ciążą.

W ani jednej, ani drugiej ciąży nie przyszło mi do głowy krytykować matki, które przechodzą ciążę inaczej, które czują inaczej. Sama też nie chciałam być krytykowana za to, jak podchodzę do mojej ciąży. Czy to tak wiele?

Ciąża to wyjątkowy stan. Bez względu na to, czy wyjątkowo mocno Cię cieszy, czy też wyjątkowo mocno go olewasz, sama w sobie jest wyjątkowa i niecodzienna. Każda z nas radzi sobie z tym stanem, jak umie i jak czuje. Jedne z nas są szczęśliwe, inne – przerażone. Szczęśliwym nie powinniśmy zabierać szczęścia krytyką, przerażonych nie powinniśmy straszyć jeszcze bardziej.

Wsparcie, bez względu na to czy dziecko nosimy pod sercem czy w macicy, czy jest płodem czy fasolką – to właśnie powinnyśmy sobie okazywać.

Obserwuj

Magdalena Śpiewak

Szefowa at Mądrzy Rodzice
Mama dwóch chłopców - Benia i Fabiana, żona jednego męża - Jakuba. Wszechwładna szefowa Mądrych Rodziców, a zarazem autorka tekstów, opiekunka naszego Instagrama i Faceboooka. Blogerka znana jako Dziewczyna z obrazka. Kocha jednorożce, uwielbia tatuaże.
Obserwuj

Latest posts by Magdalena Śpiewak (see all)