Zrób z dziecka influencera

Niedawno w internecie pojawiła się informacja o propozycji na ferie zimowe w postaci obozu dla przyszłych influencerów. Przyznam, że w pierwszym odruchu zareagowałem podobnie jak większość osób komentujących – a po co, a jakie to głupie, a jakie to złe i szkodliwe. Ale potem ochłonąłem.

Kiedy zaś ochłonąłem, dotarło do mnie, że to jest pomysł, który sam kiedyś chciałem zrealizować.

Mam bowiem od dawna poczucie, że gdzieś popełniliśmy błąd w kwestii bezpieczeństwa dzieci w internecie. Od wielu lat mówimy dzieciom, czego NIE należy, czego NIE wolno, czego NIE powinno robić się w internecie, bo to jest złe, niebezpieczne, ryzykowne, nielegalne albo niemoralne. Zapominamy przy tym o tym, że pedagodzy od dawna wiedzą, iż słowo NIE w wychowaniu działa w sposób dość szczególny. Powiedz dziecku, że NIE wolno przykładać na mrozie języka do metalowej barierki, a szybko przekonasz się, jak to funkcjonuje. Większość dzieci czym prędzej sprawdzi, czy rzeczywiście nie można i dlaczego. Jak? Oczywiście, przykładając język do tej barierki.

W wychowaniu od mówienia NIE ważniejsze jest mówienie TAK. Zrozumiał to kiedyś pewien znany mi policjant, twórca świetnego programu Profilaktyka a Ty, który zamiast mówić o tym, że źle jest brać narkotyki i nadużywać alkoholu mówił młodym ludziom o tym, że dobrze jest żyć bez uzależnień. W kwestii internetu jest podobnie. Od wielu lat mówimy dzieciakom, czego mają nie robić, choć przecież lepiej i skuteczniej byłoby pokazać im, co mogą robić – fajnego, dobrego, konstruktywnego.

Przez wiele lat zajmowałem się zawodowo problemem bezpieczeństwa dzieci online i sam popełniałem ten błąd – skupiałem się na NIE zamiast na TAK. Nadal obserwuję dzieciaki w wirtualnym świecie i wiem, że bardzo często zagrożeniem dla nich są one same i ich rówieśnicy. Wiele mówi się na przykład o problemie cyber przemocy. Jej źródłem z jednej strony jest problem braku wartości takich jak szacunek do innych i do siebie, odpowiedzialności za siebie i innych, ale z drugiej – po prostu nuda. Rozrabiają, bo się nudzą, a nudzą się, bo nie mają nic konstruktywnego do roboty. Pokazanie im więc, co fajnego można zrobić w sieci, ma sens, bo daje szansę, że rozbudzi się w nich pasję, że zajmą się czymś i przestaną nudzić.

Przejrzałem sobie stronę tego obozu dla przyszłych młodych influencerów, w tym program i listę prelegentów. Szczerze powiedziawszy, taki program i takich prelegentów mogłaby spokojnie mieć „poważna” konferencja branżowa. Jeśli miałbym się przyczepić, to co najwyżej do obecności wśród kadry popularnego youtubera Gimpera, który wsławił się dość wulgarnymi atakami na swojego konkurenta. Nie jestem przekonany, czy to jest właściwy wzór dla młodych ludzi. Ale cała reszta? Sam chętnie wziąłbym udział w ich warsztatach.

Ja wiem, że wielu rodziców niepokoi się aktywnością internetową swoich dzieci. Powiedzmy sobie jednak szczerze: korzystają i będą korzystały. Możemy się na to obrażać albo przygotowywać je do tego, wychowywać do mądrego korzystania z sieci. Pokazywanie możliwości jest jednym ze sposobów tego wychowywania – nie jedynym, ale całkiem sensownym. I nie chodzi o to, że każdy młody człowiek ma zostać blogerem albo youtuberem, czy robić karierę na Tik Toku. Ale może coś z tego akurat zainteresuje?

To, o co natomiast zdecydowanie przyczepię się i uważam, że jest poważnym błędem organizatorów, to przedział wiekowy. Wedle informacji zamieszczonych na stronie obóz zimowy przeznaczony jest dla dzieci w wieku od 11 do 18 lat. Nie chodzi mi nawet o duży rozstrzał, bo wiadomo, że dzieci zostaną podzielone na grupy wiekowe.

Niemal wszystkie platformy społecznościowe w swoich regulaminach określają dolną granicę wiekową swoich użytkowników na 13 lat. W polskich realiach prawnych ma to sens tym większy, że w tym właśnie wieku dziecko osiąga tzw. ograniczoną zdolność do czynności prawnych, a wcześniej takiej zdolności wedle Kodeksu cywilnego nie ma w ogóle. Ja oczywiście wiem, że znajdziemy na Facebooku młodsze dzieci, a większość z nich korzysta z niego za wiedzą i zgodą rodziców. Oznacza to jednak, że przy rejestracji musiały skłamać w kwestii swojego wieku. Uczenie dzieci kłamstwa oraz łamania regulaminów jest po prostu niewychowawcze.

Dziś nasi chłopcy są na taki obóz za mali. Ale za kilka lat być może zechcą pojechać i czegoś się nauczyć. Gdyby ich wiek pozwalał, i tak bym ich dziś tam nie wysłał, bo mnie na taki obóz nie stać. Ale za kilka lat – kto wie?

Obserwuj

Jakub Śpiewak

Mąż, tata dwóch chłopców - Fabiana i Benia oraz dwójki dorosłych dzieci. Autor tekstów, grafik, fotograf i opiekun techniczny Mądrych Rodziców. Bloger znany jako Spesalvi. Prywatnie bawi się muzyką i fotografią, fan Mike'a Oldfielda i Sabatonu.
Jakub Śpiewak
Obserwuj

Latest posts by Jakub Śpiewak (see all)

POLECAMY