• Kategoria: Polecamy
  • Data:

Rodzicu, sprzątanie może być przyjemne

Odkąd dowiedziałam się, że istnieją roboty sprzątające, marzyłam by takiego mieć. Miałam sielankową wizję o wiecznie czystej podłodze bez żadnego wysiłku. Czy robot sprzątający faktycznie tak działa? Miałam okazję się o tym przekonać.

W moim domu jest dwójka dzieci, dwa koty i ogromny, długowłosy pies, w związku z tym moja podłoga do odkurzania i mycia nadaje się codziennie. Dzieci przynoszą z piaskownicy pełno piachu w butach i kieszeniach spodni, koty lubią wysypać żwirek z kuwety i zostawić wszędzie trochę sierści, pies dokłada swoją sierść do kociej, a dwa razy w roku ma wylinkę, która sprawia, że w domu mam długowłosy biały dywan. Przez to wszystko czystą podłogą w domu cieszyłam się zawsze bardzo krótko, bo codzienne odkurzanie i mycie podłogi przewyższało moje możliwości. Uczciwie mówiąc, nie chciało mi się tego codziennie robić. Dlatego właśnie marzyłam o robocie, który robiłby to za mnie.

Marzenie spełniła firma Mamibot wysyłając do mnie robota sprzątającego PREVAC 650 z prośbą, bym go przetestowała i podzieliła się swoją opinią.

Robot dotarł do mnie, gdy mój pies akurat zaczął wylinkę, a ja zamiast we własnym domu czas spędzałam u rodziny, w pokoju z wykładziną dywanową. Uznałam, że, jeśli robot poradzi sobie z ogromną ilością sierści na dywanie, to poradzi sobie ze wszystkim. 

Robot ma dwa pojemniki na brud: jeden do odkurzania, drugi z pojemnikiem na wodę do odkurzania i mopowania. Do czyszczenia dywanu oczywiście użyłam pojemnika pierwszego. Robot spisał się na medal. Dzięki szczotkom: z włosa i sylikonowej, posprzątał znacznie lepiej niż odkurzacz. Kręcące się szczotki wyciągnęły sierść, która wbiła się między włosie dywanu. Przy pierwszym użyciu dywan był potwornie zabrudzony sierścią. W efekcie szczotki w połowie sprzątania zabrudziły się tak bardzo, że, aby kontynuować sprzątanie, musiałam je najpierw oczyścić. Można to uznać za minus, dla mnie to był dowód na dokładne sprzątanie.

Robota testowałam na różnych dywanach i jeden był wyjątkowo oporny na odkurzanie. Również odkurzacz klasyczny nie był w stanie go odkurzyć. Powoli się załamywałam, bo byłam przekonana, że będę musiała zbierać każdego włosa ręcznie. Przypomniałam sobie jednak, że, gdy nie mam rolki do ubrań, a muszę je oczyścić z sierści, to sierść zwierząt ściągam wilgotną dłonią. W przypadku dywanu zrobiłam to samo – użyłam pojemnika do mopowania. Robot pracując na dywanie mokrą nakładką zbierał z dywanu brud, którego nie udało się zebrać odkurzającymi szczotkami. Efekt był powalający.

Dużym plusem jest to, że, kiedy robot z jakiś powodów zatrzymuje się to na wyświetlaczu, pojawia się komunikat z kodem błędu. Dzięki temu nie musimy zastanawiać się, co się stało, a od razu wiemy, że np. główna szczotka wymaga czyszczenia. Tutaj dodam, że czyszczenie robota jest bardzo proste. Zarówno pojemnik jak i szczotki wyciąga się za pomocą jednego ruchu ręką.

Pojemnik na brud jest bardzo pojemny, łatwo się go wymontowuje, ale nie ma szans, by choć trochę zawartości się nie wysypało. Trzeba zatem robić to bardzo ostrożnie, najlepiej nad dużym pojemnikiem na śmieci. Jest to to niewielki, ale jednak minus robota.

Sterować robotem można na dwa sposoby: pilotem lub za pomocą aplikacji mobilnej. Aplikacja daje więcej opcji, szczególnie, gdy chodzi o zaprogramowanie robota, by sprzątał pod naszą nieobecność. Niestety w Polsce aplikacja działa tylko na urządzeniach z Androidem. Aplikacja na system iOS istnieje, ale nie można z niej korzystać w naszym kraju. Na szczęście użytkowników Androida jest u nas więcej niż posiadaczy sprzętu z nadgryzionym jabłkiem.

Największym plusem robotów sprzątających jest właśnie to, że pracują samodzielnie, w tym tkwi cały ich fenomen. Mogą sprzątać, gdy nas nie ma w domu. Sami ustalamy, o jakich godzinach i w jakie dni tygodnia robot ma się uruchomić. Po skończonej pracy wraca do stacji dokującej naładować baterię. Nasza praca to jedynie opróżnienie pojemnika na brud i oczyszczenie robota. To właśnie dlatego tak bardzo marzyłam o tym robocie, bo nie muszę praktycznie nic robić, by mieć czystą podłogę.

Robota przetestowałam też na wykładzinie PCV, drewnianym parkiecie i kafelkach. Na każdej z tych powierzchni poradził sobie znakomicie. Poza warunkami domowymi wkroczyłam z nim tam, gdzie jest dużo brudu, którego nie widać gołym okiem, czyli do pracowni groomerskiej. W każdych warunkach zostawił po sobie czystą podłogę.

Wiele osób pyta o czyszczenie w rogach i trudno dostępnych miejscach. Wiadomo, jeśli coś trzeba odsunąć, by to miejsce wyczyścić, to robot tego nie zrobi. Klasyczny odkurzacz też nie. Jeśli chodzi o rogi, to robot ma specjalną funkcję czyszczenia tych miejsc. Działa to tak, że dzięki szczotkom bocznym robot wymiata brud z rogów i miejsc trudno dostępnych, a potem wymieciony brud odkurza. Między innymi ze względu na boczne szczotki robot ma przewagę nad klasycznym odkurzaczem, bo wymiata brud z najmniejszych szczelin.

Wbrew obiegowej opinii robot wcale nie sprawdza się tylko w dużej otwartej przestrzeni. Przetestowałam go w małym, mocno zastawionym pokoiku i posprzątał bardzo dokładnie. Sprawnie omijał przeszkody, a jednocześnie próbował wjechać w najdrobniejszą szczelinę, by posprzątać.

Robot sprząta wolno i część osób uznało to za minus. Faktycznie, jeśli się dowiadujesz, że za 10 min wpadnie w odwiedziny teściowa, to lepiej sięgnąć po klasyczny odkurzacz albo szczotkę do zamiatania, bo robotowi nigdzie się nie śpieszy. Główną ideą robota było sprzątanie pod nieobecność domowników więc, w sumie dlaczego miałby się śpieszyć.

Trzeba mu też po prostu zaufać. Przeprowadzając testy musiałam na niego patrzeć i to bywało frustrujące, bo widziałam np. piach parę centymetrów od niego, a on to omijał. Musimy mieć świadomość, że to robot, ma algorytmy, a nie wzrok. Ostatecznie ten piach zawsze został posprzątany i to jest najważniejsze.

PROVAC 650 jako jeden z nielicznych robotów na rynku ma też opcję mopowania. Istotne jest to, że czyści tylko czystą wodą, a zatem do silnych zabrudzeń się nie nadaje. W pracowni groomerskiej, o której wspomniałam, umył podłogę na błysk, ale w pokoju, w który podłoga była poklejona od rozlanego soku, już sobie nie poradził. Plusem jest to, że nawet z pojemnikiem mopującym robot wciąż też odkurza.

Dla kogo jest robot sprzątający od Mamibot? Przede wszystkim dla osób, które chcą zaoszczędzić czas na sprzątaniu. To idealne rozwiązanie dla rodziców, którzy mają i tak aż za dużo obowiązków. Idealnie sprawdzi się w domach z raczkującymi dziećmi, w których czysta podłoga to priorytet. Sprawdzi się u ludzi mających sporo zwierząt, którzy też chcieliby żyć w czystości. Nadaje się dla każdego, kto ma ochotę mieć czysto, a nie ma czasu i ochoty sprzątać.

PROVAC 650 to robot korzystny cenowo, kosztuje 1077 zł. Dla porównania ceny najpopularniejszego robota sprzątającego – ROOMBY (bez opcji mopowania) zaczynają się od 1700zł. Kupując tego robota otrzymamy sprzęt wysokiej jakości w konkurencyjnej cenie.

Minusy robota:

  • Aplikacja tylko na Androida
  • Długo pracuje
  • Przy sprzątaniu sierści główna szczotka dość szybko się brudzi, co przerywa pracę robota

Plusy robota:

  • Sterowanie aplikacją spoza domu
  • Możliwość zaprogramowania robota, by sprzątał o określonych porach
  • Cicho pracuje
  • Sprząta bez naszego udziału
  • Funkcja jednoczesnego mopowania i odkurzania
  • W zestawie są dodatkowe, wymienne części

Robota kupisz >TUTAJ< wpisując kod USR1978 otrzymasz na niego 5% rabatu.

Poznaj także iGlassbot – robota do mycia szyb i szklanych powierzchni. Jego recenzję przeczytasz TUTAJ

Obserwuj

Magdalena Śpiewak

Szefowa at Mądrzy Rodzice
Mama dwóch chłopców - Benia i Fabiana, żona jednego męża - Jakuba. Wszechwładna szefowa Mądrych Rodziców, a zarazem autorka tekstów, opiekunka naszego Instagrama i Faceboooka. Blogerka znana jako Dziewczyna z obrazka. Kocha jednorożce, uwielbia tatuaże.
Obserwuj

Latest posts by Magdalena Śpiewak (see all)