Rodzicu! Nie doprowadzaj do śmierci swoich dzieci!

Dwie historie – niby różne, ale coś je łączy. W jednej z nich troje dzieci straciło życie. A to, co je łączy, niestety nie nastraja optymistycznie…

Początek wakacji przyniósł historię rodzica, który podczas fali upałów zostawił dziecko w samochodzie. Na szczęście ktoś zobaczył malucha w aucie i wybił szybę. Rodzic twierdził, że poszedł tylko „na chwilę”. Ta „chwila”, jak twierdzą świadkowie i jak wynika z monitoringu, trwała bagatela 45 minut. Rodzic ów nie tylko nie przeprosił za sytuację i nie podziękował za uratowanie jego dziecka, ale jeszcze miał pretensje o zniszczenie jego auta. Cóż, najwyraźniej było cenniejsze niż potomek… Przybyli na miejsce policjanci nie wykazali się na szczęście zrozumieniem i ukarali rodzica najwyższym możliwym mandatem.

Końcówka wakacji przyniosła historię bardziej dramatyczną. Nad polskim morzem rodzina z dziećmi wypoczywała na plaży. Mimo czerwonych flag sygnalizujących całkowity zakaz kąpieli dzieci radośnie bawiły się same w wodzie. Jeszcze tego samego dnia ratownicy wyłowili najstarsze z dzieci. Mimo że akcja ratownicza udała się, czternastoletni chłopiec następnego dnia zmarł w szpitalu. Po kilku dniach udało się odnaleźć dryfujące w morzu ciało najmłodszego z dzieci – jedenastoletniej dziewczynki. Ratownicy nadal szukają ciała trzynastolatka. Prokuratura prowadzi śledztwo w kierunku narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia trójki dzieci przez osoby, na których ciążył obowiązek opieki nad nimi. Co zrobiły zaś te osoby, czyli rodzice? Postanowili pozwać ratowników, mimo że na plaży obowiązywał – podkreślmy – całkowity zakaz kąpieli.

Choć pierwsza historia wydarzyła się na sklepowym parkingu, a druga – na bałtyckiej plaży, jedna zakończyła się szczęśliwie, a druga tragicznie, to mają ze sobą sporo wspólnego.

W obu sytuacjach dzieci przebywały pod opieką rodzica lub rodziców, czyli osób, których obowiązkiem jest troszczyć się o ich bezpieczeństwo.

I w pierwszej, i w drugiej historii mamy do czynienia z zagrożeniem, o którym mówi się dużo i głośno. Co roku wszak w sezonie letnim media przypominają, że dziecka w rozgrzanym aucie nie można zostawić nawet na moment. Co roku też słyszymy o zagrożeniach związanych z wodą i zasadach bezpiecznego wypoczynku nad nią.

W obydwu przypadkach rodzice wykazali się nieodpowiedzialnością i brakiem wyobraźni, lekceważąc zasady bezpieczeństwa, a w efekcie narażając swoje dzieci. Nie da się tłumaczyć „ja nie wiedziałem”. Trudno uwierzyć, by dziś ktoś jeszcze nie wiedział, że nie zostawia się dziecka w aucie. Tym bardziej trudno sobie wyobrazić, że ktoś nie miał świadomości, iż nie wolno puszczać dzieci, tym bardziej samych, do morza, kiedy obowiązuje całkowity zakaz kąpieli.

Możemy oczywiście szukać psychologicznych wymówek, by wyjaśnić zachowanie rodziców, gdy ich nieodpowiedzialność zderzyły się z rzeczywistością. Zamiast wziąć odpowiedzialność za swój błąd, w tym ten, którego skutki okazały się dramatyczne, w oczach tych rodziców winni okazali się wszyscy, tylko nie oni sami.

I kiedy piszę tekst, to sam się wkurzam. Nie chodzi o to, by pastwić się nad rodzicami, zwłaszcza tymi, którzy i tak cierpią z powodu śmierci swoich dzieci. Zastanawiam się tylko, ile razy jeszcze za głupotę dorosłych zapłacą dzieci…

Jakub Śpiewak
Obserwuj

Jakub Śpiewak

Mąż, tata dwóch chłopców - Fabiana i Benia oraz dwójki dorosłych dzieci, dziadek jednego wnuka. Autor tekstów, grafik, fotograf i opiekun techniczny Mądrych Rodziców. Bloger znany jako Spesalvi. Prywatnie bawi się muzyką i fotografią, fan Mike'a Oldfielda i Sabatonu.
Jakub Śpiewak
Obserwuj

Latest posts by Jakub Śpiewak (see all)