• Kategoria: Żyjemy
  • Data:

Cesarskie cięcie to nie droga na skróty

Spór o wyższość porodu siłami natury nad cesarskim cięciem istnieje od dawna. Z czasem tylko przybiera na sile. Bardzo możliwe, że to dlatego, że większość ludzi tego co pisze w internecie nigdy w życiu nie powiedziałaby w twarz drugiej osobie.

Kiedyś było tylko mówienie z dumą „urodziłam siłami natury” i pogardliwe spojrzenia na te kobiety, którym nie było to dane. Teraz mamy już nie tylko obrażanie matek, ale i dzieci, które przyszły na świat przez CC. Stwierdzenie, że ktoś ma wydobyciny, a nie – urodziny, jest wszak po prostu obraźliwe. Tu sobie zadaję pytanie: Jakie znaczenie ma to, jak przyszłam na świat, bo przecież w żaden sposób nie wpływa to na to, jakim jestem człowiekiem?

Tymczasem kobiety, które czują się lepszymi i bardziej pełnoprawnymi matkami tylko dlatego, że ich dziecko opuściło macicę kanałem rodnym, miały po prostu szczęście. W większości przypadków kobieta rodzi dziecko przez CC nie dlatego, że tak zdecydowała, a zwyczajnie miała pecha i akurat to jej poród nie poszedł zgodnie z planem i naturą. Tego szczęścia mogło zabraknąć każdej z nas.

Twierdzenie, że cesarskie cięcie to pójście na łatwiznę, czy też, że to droga na skróty dla wygodnych matek, to absolutna bzdura. Cesarskie cięcie to operacja, która, jak każdy inny zabieg, może mieć swoje komplikacje i to poważne. Dlatego właśnie ta droga porodu to ostateczność, coś, z czym nikt bez powodu się nie wyrywa. Tymczasem cesarskie cięcie jest postrzegane jako zabieg na poziomie borowania zęba.

„Srałaś ze strachu przed bólem, nie masz prawa nazywać się matką” – przeczytałam w pewnej dyskusji. Czytam te komentarze i odnoszę wrażenie, że te kobiety, które uważają się za lepsze, bo urodziły siłami natury, zapominają, iż w większości przypadków cesarskie cięcie robi się kobietom, które, tak jak one, chciały urodzić dziecko same, ale: komplikacje przy porodzie, ciąża mnoga, złe ułożenie dziecka, zbyt duża waga dziecka uniemożliwiły im to. Jak już pisałam – miały pecha.

Argument o uciecze przed bólem zawsze wyjątkowo mnie trafia. Rodziłam siłami natury bez znieczulenia i miałam cesarskie cięcie. Ból, który odczuwałam długie tygodnie po cesarskim cięciu, nie może się równać bólowi porodowemu. Ból porodowy jest okropny i długotrwały, ale w końcu się kończy, a wraz z nim skończyło się moje ogólne cierpienie. Byłam zmęczona, obolała, ale byłam w stanie wstać i zająć się dzieckiem. Po cesarce długo nie mogłam obrócić się bez bólu na drugi bok. To nazywamy ucieczką przed bólem?

Inna sprawa, że strach przed porodem jest powodem do wykonania cięcia. Tutaj także „lepsze matki” nie rozumieją, że to nie jest strach – „ojej, tak bardzo się boję”, ale – atak paniki, który uniemożliwia przeprowadzenie akcji porodowej. Kobieta, która panicznie boi się bólu, nie będzie w stanie urodzić, zagrażając tym samym sobie i swojemu dziecku. To nie jest fanaberia wygodnej matki, a przypadłość medyczna diagnozowana przez lekarza psychiatrę, którą trzeba potraktować poważnie.

Cesarskie cięcie to coś, za co powinniśmy być wdzięczni medycynie. To dzięki niemu wiele kobiet nie straciło swoich dzieci i życia. Nie traktujemy z pogardą nikogo, komu wycięto wyrostek robaczkowy, dlaczego więc traktujemy tak kobiety, które miały operację przy porodzie? To absurd, bzdura, głupota!

Sposób, w jaki urodziłyśmy dziecko, nie czyni z nas lepszej ani gorszej matki. Poród przez cesarskie cięcie nie pozbawia kobiecości. Żadna kobieta nie powinna być oceniana ani wartościowana ze względu na formę porodu. 

Każda z nas przeszła własną drogę do momentu pojawienia się na świecie dziecka. Dla jednej to były lata starań, drugiej udało się za pierwszym razem. Dla jednej ciąża była zaskoczeniem, dla drugiej była upragnionym stanem. Jedna urodziła siłami natury druga przez cesarskie cięcie. To nie ma żadnego znaczenia. Dziś wszystkie jesteśmy matkami. Mamy lepsze i gorsze dni. Kochamy swoje dzieci, staramy się, jak możemy. Mimo różnic, jedziemy na tym samym wózku, nie zrzucajmy się z niego nawzajem.

Obserwuj

Magdalena Śpiewak

Szefowa at Mądrzy Rodzice
Mama dwóch chłopców - Benia i Fabiana, żona jednego męża - Jakuba. Wszechwładna szefowa Mądrych Rodziców, a zarazem autorka tekstów, opiekunka naszego Instagrama i Faceboooka. Blogerka znana jako Dziewczyna z obrazka. Kocha jednorożce, uwielbia tatuaże.
Obserwuj

Latest posts by Magdalena Śpiewak (see all)