Chore zabawki chorych dzieci

Kilka lat temu świat obiegła informacja o lalce Barbie chorej na raka. Miała po prostu nie mieć włosów. Była kierowana do dzieci chorujących onkologicznie. Podzieliła świat na zwolenników i przeciwników tego pomysłu. Trudno wyczuć, których było więcej. Nie wiem też, jak historia chorej lalki się skończyła. Biorąc pod uwagę ciszę na jej temat i fakt, że nigdzie nie można jej kupić, śmiem podejrzewać, iż niestety przegrała ze swoją chorobą.

Teraz natrafiłam na lalki polskiej produkcji, których autorka poszła o krok dalej. Na specjalne zamówienie można stworzyć lalkę praktycznie z każdą niepełnosprawnością: chora na raka, bez kończyn, z rozszczepieniem wargi, na wózku inwalidzkim, bez oka, z aparatami słuchowymi i wiele innych.

Znów wiele osób uważa, że to cudowny pomysł, bo takie dzieci też istnieją. Ja jestem na nie.

Niepełnosprawne lalki stygmatyzują. Zdrowe dzieci bawią się zdrowymi zabawkami, dlaczego zatem te chore mają bawić się chorymi? Nie dość, że muszą zmierzyć się z własną innością, to dodatkowo dostają inne zabawki. Czy nie zasługują na te same zabawki co zdrowe dzieci? Czy muszą koniecznie mieć zabawki z defektami kierowane specjalnie do nich?

Niepełnosprawna lalka nie sprawi, że dziecko z taką samą niepełnosprawnością poczuje się raźniej. Dziecko, które jest w jakikolwiek sposób „inne”, chce być „normalne”, bawić się tym, co jego rówieśnicy, robić to co oni, interesować się tym samym, a ci rówieśnicy mają lalki z włosami, rękoma i oczami. Jeśli chcemy, by niepełnosprawnemu dziecku było raźniej, to zaprośmy do niego zdrowe dzieci. Ale może, skoro lalka musi być chora, to przyjaciele też?

Zwolennicy podają argument o nauce wrażliwości dzieci pełnosprawnych. Rzecz w tym, że dziecko pełnosprawne mając do wyboru piękne lalki księżniczki, a lalkę na wózku z rozszczepioną wargą, wybierze tę pierwszą.

Pomyśl chwilę, ile razy mówiłeś dziecku, że ma coś wyrzucić, bo np. urwała się temu ręka. Dawałeś wtedy jasny komunikat: „jest zepsute, trzeba wyrzucić”. Dlatego sugerowanie nagle dziecku, że powinno mieć lalkę bez jakiejś kończyny, robi w małym umyśle mętlik, bo przecież jeszcze niedawno taka zabawka była popsuta i trzeba było ją wyrzucić. Nie oznacza to wcale, że nasze dziecko uważa dzieci bez kończyn za popsute i do wyrzucenia. Nie, ono postrzega tak jedynie zabawki. W umyśle dziecka ludzie nie są popsuci. To nasze, dorosłe postrzeganie świata podpowiada nam taką myśl.

Gdy Barbie stworzyła lalki o różnych sylwetkach, by odejść od schematu idealnych proporcji ciała skończyło się to tak, że dziewczynki nadal wybierają Barbie starego typu: wysokie, szczupłe z wcięciem w talii, a ich niższe i grubsze siostry-lalki są sprzedawane za 29zł w marketach, zaś ilość ich na półkach sugeruje, że zbyt wielu chętnych nie ma. Tak samo jest z lalkami niepełnosprawnymi. Dzieci chcą mieć zabawki dobre, a lalka bez ręki, czy nam się to podoba, czy nie, wygląda na zepsutą.

Tworzymy takie zabawki zapominając, że dzieci postrzegają świat inaczej. Tworzymy je mając na uwadze nietolerancję na inność. Tymczasem dzieci są wolne od takiego myślenia. Dopóki dorośli nie wskażą im tych różnic, pokazując niepełnosprawność jako coś gorszego, to dziecko nigdy tak nie pomyśli.

Zamiast robić chore lalki, wspierajmy pewność siebie naszych dzieci. Uczmy dzieci niepełnosprawne żyć ze swoją niepełnosprawnością. Natomiast dzieci zdrowe uczmy tolerancji i wrażliwości. Pokazujmy, że świat jest różnorodny i to jest fantastyczne, a naszym dzieciom dajmy się bawić zdrowymi zabawkami, bo żadna lalka z dysfunkcjami nie zrobi tej pracy za nas.

Najlepszą lekcją dla naszych dzieci jest przebywanie wśród różnorodności, wśród ludzi niepełnosprawnych. Dlatego, gdy razem ze swoim dzieckiem spotkasz kogoś na wózku, kogoś niewidomego albo np. kogoś ze zdeformowaną twarzą – tłumacz, wyjaśniaj, zamiast odwracać wzrok. Buduj w twoim dziecku otwartość na inność.

Na sam koniec chciałam was zostawić z myślą dziecka z onkologii. Gdyby ktoś mi wtedy dał łysą lalkę, by było mi raźniej, to bym go tą lalką zamordowała. W czasie leczenia chciałam jak najwięcej normalności i mojego normalnego życia, a w moim normalnym życiu lalki miały włosy.

Obserwuj

Magdalena Śpiewak

Szefowa at Mądrzy Rodzice
Mama dwóch chłopców - Benia i Fabiana, żona jednego męża - Jakuba. Wszechwładna szefowa Mądrych Rodziców, a zarazem autorka tekstów, opiekunka naszego Instagrama i Faceboooka. Blogerka znana jako Dziewczyna z obrazka. Kocha jednorożce, uwielbia tatuaże.
Obserwuj

Latest posts by Magdalena Śpiewak (see all)