• Kategoria: Archiwum
  • Data:

Wolała odejść od męża niż pójść do lekarza…

Jakiś czas temu zaproponowałem, byście przysyłali do nas swoje historie, którymi chcecie podzielić się z innymi. Długo nikt nie pisał, aż w końcu odezwał się Michał*. Jego historia jest smutna, ale warta opowiedzenia.

Oczywiście mam świadomość, że znamy tylko wersję Michała, a jego żony – nie. Ale z drugiej strony: Po cóż Michał miałby kłamać? Przecież publikacja u nas nie przyniesie mu żadnych korzyści. Oddajmy jednak głos naszemu bohaterowi:

Ożeniłem się w 2009 z cudowną kobietą. Mamy wspaniałą córkę.

Trzy lata później moja żona zaczęła jeździć do pracy za granice. W końcu nie chciała wrócić. Pieniądze i rozrywkowe życie za granicą bardzo ją zmieniły – do tego stopnia, że wyrzuciła mnie z domu. Po kilku dniach przeprosiła i znów byliśmy razem, a ona zaprzestała zagranicznych wojaży. Niestety jednak pieniądze były już na pierwszym miejscu.

Właściwie tylko mieszkaliśmy razem, bo każde z nas spało osobno. Pracowała, chodziła sama na imprezy, do znajomych, czy przyjmowała gości, ale gdy mnie nie było. Jej zdaniem pomiędzy tym, jak kończyłem pracę, odbierałem córkę z przedszkola, robiłem zakupy, gotowałem, sprzątałem i zajmowałem się dzieckiem, miałem jeszcze czas na spotykanie się z kilkoma kochankami. Sama niezwykle rzadko odbierała córkę z przedszkola, głównie wtedy, gdy zabierała ją do rodziny.

Z biegiem czasu jej zachowanie ulegało coraz większym zmianom. Stawała się coraz bardziej nieobliczalna: w jednej chwili wesoła i uśmiechnięta, za moment stawała się nerwowa i wszczynała awantury. Wybuchały one z tak banalnych powodów jak choćby to, że film w telewizji był nieciekawy. Innym razem dla odmiany zalewała się łzami, że umiera. Często leżała odwrócona do ściany i nie odzywała się do nikogo, na nic nie reagowała.

Okazało się, że choruje na borderline i musi się leczyć, ale ona mimo składanych przez nią obietnic nie chciała. Coraz trudniej było wszystko to wytrzymać, w dodatku moja żona zaczęła manipulować córką. Dziecko zaczęło się jąkać, stało się strachliwe i po jednej z opowieści, że już nie zobaczy mamy, dziewczynka chodziła za nią wszędzie, nawet stała przy niej, gdy brała prysznic. Żona zaczęła opowiadać znajomym i rodzinie  – jednym, że się leczę, innym, że biję ją i córkę, a jeszcze innym, że jest nam wspaniale…

Próbowałem namówić ją, by poszła do psychiatry – nie chciała. W końcu dałem jej ostateczny termin. Nadeszło Boże Narodzenie, które spędziliśmy razem. Potem sylwester – połamała mnie wtedy grypa i spędziłem go, leżąc chory w łóżku. Żona nie chciała zrobić mi nawet herbaty, nie mówiąc już o czymś do jedzenia. Codziennie rano wychodziła gdzieś z dzieckiem i do wieczora ich nie było. To było przykre, gdy zawiódł ktoś, komu ufałeś, kto jeszcze niedawno zapewniał o swej bezgranicznej miłości.

Wyzdrowiałem i poszedłem do pracy. Wróciłem do domu, a tam wszystko, co miało jakąkolwiek wartość, nawet moja obrączka, wyniesione. Żona zabrała dziecko i przeprowadziła się do rodzinnego domu. Nawet papiery rozwodowe już złożone. Zamiast iść do psychiatry, wolała uciec i rozwieść się. Próba rozmowy po odejściu skończyła się szybko: usłyszałem, że nigdy mnie nie kochała, że to pomyłka, oczywiście nie mogłem z nią rozmawiać na osobności. Przez półtora roku nie była sama nawet w sądzie, nie było więc szans, by porozmawiać w cztery oczy.

Dziś mimo sądowego zabezpieczenia wciąż są problemy z kontaktami z córką. Poza wyznaczonymi dniami nie mogę nawet zatelefonować do niej. Nie mogę uzyskać żadnych informacji o dziecku. Kiedy spotykam się z córką, jest najczęściej nieumyta, ma brudne paznokcie, z niedowagą, niewyspana, bo siedzi do nocy, ale może dobrze powiedzieć mi, kto ile i czego potrafi wypić. Najsmutniejsze jednak, gdy wraca do domu, mówi mamie cześć, buziak i idzie, nie czeka na nią.

Często myślę o mojej byłej już żonie. Nie wiem, czy choroba może to wszystko usprawiedliwić. Nieprawdopodobne, jak potrafi zmienić się ktoś, kogo się kocha.

Gdy przeczytałem tę historię, pomyślałem sobie najpierw o tym, że w całej tej sytuacji, którą Michał opisał, najbardziej pokrzywdzoną osobą jest córka. W sytuacjach rozwodowych i w ogóle przy konfliktach między rodzicami, na ogół najmocniej obrywają dzieci.

Druga myśl jest taka, że mamy jeszcze ogromną pracę do zrobienia jako społeczeństwo, by terapia psychiatryczna czy psychoterapia nie były czymś stygmatyzującym, a ludzie nie bali się i nie wstydzili się korzystania z pomocy psychiatrów i psychologów. Wciąż jest z tym problem, wciąż ten wstyd jest ogromny, ale trudno się dziwić, skoro w publicznym dyskursie argument korzystania z takiej pomocy bywa wykorzystywany do deprecjonowania.

* imię bohatera zmienione.

Mądrzy Rodzice
Obserwuj

Mądrzy Rodzice

archiwum at Mądrzy Rodzice
Mądrzy Rodzice to blog prowadzony przez rodziców - dla rodziców, którzy chcą rozwijać się w swoim rodzicielstwie. Bliska nam jest myśl pedagogiczna Janusza Korczaka.
Mądrzy Rodzice
Obserwuj

Latest posts by Mądrzy Rodzice (see all)