• Kategoria: Żyjemy
  • Data:

Czy drony są zabawkami dla dzieci?

Okres pierwszych komunii i dnia dziecka to czas, gdy rodzice kupują prezenty, często te droższe. Ostatnio modnym prezentem stały się drony. Postanowiliśmy o nie podpytać eksperta – Tomasza Brodzkiego, licencjonowanego operatora z firmy FlyFilms.

Ceny dronów stopniowo spadają, w hipermarketach dostępne są już modele kosztujące nawet 100 złotych, choć oczywiście bardziej zaawansowane potrafią kosztować znacznie więcej. Jak się okazuje, za około 300 złotych można kupić już naprawdę sensowny sprzęt. To tylko zwiększa popularność tego typu prezentów.

Tomasz Brodzki, Fly Films / Hangar D
Tomasz Brodzki, Fly Films / Hangar D

Jakub Śpiewak: Czy dron to jest dobra zabawka dla dziecka?

Tomasz Brodzki: Zależy, jaki dron i dla jakiego dziecka. Drony to bardzo zróżnicowane urządzenia, jedne jeżdżą, inne, te które większość z nas kojarzy, latają. Są wśród nich proste malutkie helikopterki i bardzo zaawansowane narzędzia. Dzieci są też przecież w różnym wieku – inne zabawki kupujemy przedszkolakowi, inne – ośmiolatkowi, a jeszcze inne – gimnazjaliście. Ja bym jednak był bardzo ostrożny w sprawie zakupu drona dla dziecka. Z jednej strony drony to nie tylko moja praca, ale i pasja. Z drugiej – sam jestem tatą, więc myślę o bezpieczeństwie swojego dziecka.

JŚ: Dlaczego? Wydaje się, że to fascynująca zabawa?

TB: No, właśnie. Powinniśmy zadać sobie pytanie, czy to na pewno jest zabawa, a przynajmniej – dla dzieci. Moim zdaniem drony nie są zabawkami dla dzieci. Są narzędziami lub zabawkami, ale raczej dla dorosłych.

Najważniejszą sprawą jest oczywiście bezpieczeństwo. Dron to mały helikopter. Jego śmigło, nawet takie małe, wykonuje od 400 do 800 obrotów na minutę. Jeśli dziecko źle pokieruje dronem i on w nie uderzy, to śmigło może bardzo dotkliwie pokaleczyć, a nawet np. obciąć palec.

JŚ: Jeśli rodzic chce kupić dziecku drona, to na co powinien zwrócić uwagę?

TB: Przede wszystkim powinien dobrze zastanowić się, czy aby na pewno warto to robić. Jeżeli mimo argumentów przeciwko zakupowi, zdecyduje się na niego, to warto zacząć od pytania, co ten dron właściwie ma robić. Z doświadczenia wiem, że dron, który tylko lata, bardzo szybko znudzi się dziecku i najdalej po tygodniu wyląduje w kącie pokoju. Doradzałbym iść raczej w kierunku dronów jeżdżących, bo są po prostu bezpieczniejsze od latających.

Drony latające kojarzą się przede wszystkim z kamerami i filmowaniem. To faktycznie może być świetny sposób na rozwijanie pasji. Znam chłopaka, który dostał najpierw bardzo prosty dron z dość słabą nawet kamerą, ale tak zafascynował się filmowaniem, że sam zaczął uczyć się tej trudnej sztuki i już w pierwszej klasie liceum zdobywał nagrody za swoje filmy. Są też świetne modele, które można łączyć z klockami Lego, budując skomplikowane latające pojazdy.

Druga rzecz, na którą trzeba koniecznie zwrócić uwagę, to wspomniane już bezpieczeństwo i związana z tym jakość sprzętu. Szczerze mówiąc, odradzam zakup tanich dronów z hipermarketów, bo na ogół ich jakość jest niska, szybko się psują, a przy tym mogą stwarzać zagrożenie. Ważna jest jakość wykonania, parametry techniczne, zamontowane czujniki. Wspomniany model do klocków Lego potrafi zatrzymać się przed przeszkodą, czy zawisnąć w powietrzu, jeśli jest taka potrzeba. Oczywiście, to nie daje 100% bezpieczeństwa, ale pozwala minimalizować ryzyko. Poza tym zabawka, która szybko się psuje, to na ogół więcej smutku dla dziecka niż radości, a przecież, gdy dajemy prezent, chcemy sprawić przyjemność.

JŚ: W jakim wieku dziecko może Twoim zdaniem bawić się dronem?

TB: Dziecko może samodzielnie operować dronem, kiedy jest już świadome tego, co robi i ma naprawdę duże umiejętności koordynacji ruchów. Moim zdaniem dolna granica to minimum 15 lat. Młodsze dzieci nie powinny bawić się dronami bez bardzo uważnego nadzoru dorosłych. To naprawdę może być chwila nieuwagi, a dziecko niepoprawnie ruszy manetką i dron poleci w jego kierunku. Rodzic musi wtedy błyskawicznie zareagować.

JŚ: Na co jeszcze rodzic powinien zwrócić uwagę w kwestii bezpieczeństwa?

TB: Podstawowa zasada, którą każdy operator drona ma zakodowaną i robi to intuicyjnie, brzmi, że dron należy zawsze utrzymywać na wysokości powyżej głowy, dodajmy – głowy najwyższej osoby znajdującej się w pobliżu. Jeśli zdarzy nam się np. pokierować dronem w niewłaściwym kierunku, minimalizujemy w ten sposób ryzyko, że uderzy on w człowieka. I – o czym już mówiłem – dzieci operują dronem tylko pod nadzorem dorosłych. Trzeba też pamiętać o tym, że nie wszędzie wolno latać.

JŚ: Właśnie. Gdy zapanowała moda na drony, pojawiło się coraz więcej regulacji prawnych, które ich dotyczą. O czym powinniśmy wiedzieć?

TB: Sprawa podstawowa to waga sprzętu. Bez licencji wolno latać tylko maszynami, których waga nie przekracza 600g. Operowanie cięższymi maszynami wymaga ukończenia specjalistycznego kursu, zdania egzaminu i uzyskania licencji. Latanie większymi dronami bez wymaganej licencji jest przestępstwem.

Bez licencji wolno latać tylko w odległości minimum 100 metrów od zabudowań, z daleka od ludzi i tylko w niektórych strefach powietrznych. Tych stref jest wiele, np. w Warszawie podniesienie maszyny w centrum miasta wymaga zgody Biura Ochrony Rządu, a w okolicach lotniska – za każdym razem trzeba zgłosić to kontroli lotów przed rozpoczęciem lotu i po jego zakończeniu. W niektórych strefach nie wolno latać w ogóle, w innych tylko po zgłoszeniu, dodatkowo – funkcjonują regulacje dotyczące wysokości, do której możemy podnieść dron. Operatorzy dronów korzystają z aplikacji mobilnej Drone Radar (dostępnej również bezpłatnie: Android / iOS), która pozwala precyzyjnie sprawdzić, w pobliżu jakich stref powietrznych się znajdujemy i jakim podlegamy w nich ograniczeniom. Osobie, która łamie przepisy, a przy tym nie ma licencji, grozi nawet do roku więzienia. Licencjonowany operator, który złamie przepisy, może trafić do więzienia nawet na 3 lata. Do tego dochodzą wysokie grzywny.

[box border_width=”2″ border_color=”#dd3333″ border_style=”dotted” icon=”plane” icon_style=”border” icon_shape=”circle” align=”left”]Drony dają ogromne możliwości. Dzięki nim możemy np. filmować z perspektywy, która na co dzień jest dla nas niedostępna, czyli z lotu ptaka. Niektóre rzeczy i sytuacje można docenić w pełni dopiero wtedy. Tak było m.in. z charytatywną akcją „Lodowata niedziela dla Alicji”. Miłośnicy zimowych kąpieli wycięli wtedy w lodzie serce. Dopiero z wysokości wygląda to naprawdę imponująco. Sami zobaczcie film przygotowany w ramach prowadzonego przez FlyFilms kanału HangarD:

[video_embed][/video_embed] [/box]

rozmawiał Jakub Śpiewak


[icon size=”” icon=”icon-desktop” display=”true” ][/icon] Fly Films
[icon size=”” icon=”icon-facebook” display=”true” ][/icon] Fly Films na Facebooku
[icon size=”” icon=”icon-film-round” display=”true” ][/icon] Hangar D na Youtube
[icon size=”” icon=”icon-twitter” display=”true” ][/icon] Hangar D na Twitterze

Obserwuj

Jakub Śpiewak

Mąż, tata dwóch chłopców - Fabiana i Benia oraz dwójki dorosłych dzieci. Autor tekstów, grafik, fotograf i opiekun techniczny Mądrych Rodziców. Bloger znany jako Spesalvi. Prywatnie bawi się muzyką i fotografią, fan Mike'a Oldfielda i Sabatonu.
Jakub Śpiewak
Obserwuj

POLECAMY