Między władzą a pieczą

W trakcie świąt Bożego Narodzenia zmarła Maria Łopatkowa, przez niektórych nazywana nawet „Korczakiem w spódnicy”, twórczyni nurtu pedagogiki serca. Z tej okazji postanowiłem przypomnieć jeden z jej pomysłów, którego nie udało się w pełni zrealizować.

Swego czasu jako senator Maria Łopatkowa zgłosiła pomysł, by wszędzie, gdzie w prawie pojawia się sformułowanie „władza rodzicielska” zastąpić je określeniem „piecza rodzicielska”. Pozostali parlamentarzyści uznali to za niegroźne, ale niewarte uwagi dziwactwo naiwnej społeczniczki. Przekonywali, że taki pomysł nie ma sensu, bo to niczego tak naprawdę nie zmienia. Uznali to za zmianę dla zmiany. Mylili się.

Odwołajmy się na początek do definicji słownikowych. Oto, co w języku polskim oznacza słowo „władza”:

władza

1. «prawo rządzenia państwem; też: rządzenie członkami rodziny, instytucji, stowarzyszeń»
2. «instytucje, organy rządzące; też: osoby rządzące»
3. «zdolność poruszania częściami własnego ciała»
4. «oddziaływanie na kogoś»

Słownik Języka Polskiego PWN

W definicji władzy kluczowym określeniem wydaje się „rządzenie”. Warto więc sprawdzić, jak słownikowo rozumiemy słowo „rządzić”:

rządzić

1. «sprawować rządy w państwie»
2. «kierować kimś albo czymś»
3. «dominować nad innymi czynnikami, mieć zasadnicze znaczenie»
4. «powodować występowanie wyrazu zależnego w określonej formie fleksyjnej»

Słownik Języka Polskiego PWN

A oto, co kryje się z kolei pod słowiem „piecza”:

piecza

«opieka nad kimś lub nad czymś»

Słownik Języka Polskiego PWN

Skoro słowo „piecza” definiowane jest jako „opieka”, to uznałem, że warto sięgnąć jeszcze po słownikową definicję tego określenia:

opieka

1. «dbanie o kogoś, o coś»
2. «nadzór prawny ustanowiony przez sąd nad osobą małoletnią»
3. pot. «człowiek lub ludzie opiekujący się kimś»

Słownik Języka Polskiego PWN

Podsumujmy zatem:

Władza to rządzenie, czyli kierowanie kimś i dominowanie. Piecza to opieka, czyli dbanie o kogoś. Dominowanie kontra dbanie. Istotna różnica, prawda?

Pomysł Marii Łopatkowej był ideą iście korczakowską. Wszak to Janusz Korczak pisał, że „nie ma dzieci, są ludzie”. Sporą część problemów w relacjach na linii dorośli – dzieci wyjaśnia właśnie to, że to my, dorośli, nie umiemy przyjąć tej myśli Starego Doktora i potraktować jej poważnie. Cały czas wielu dorosłych sądzi, że dziecko to takie coś, co dopiero stanie się człowiekiem. Mówimy nawet „wychować na człowieka”, „wyrosnąć na człowieka”, „będą z niego ludzie”. Z tego zaś bierze się z kolei to, że w tych relacjach próbujemy bardziej rządzić niż opiekować się. Skoro bowiem my jesteśmy ludźmi, a dzieci dopiero ludźmi się staną, to dominacja nad nimi wydaje się nam naturalna. Oczywiście – dopóki nie zrozumiemy i nie przyjmiemy najsłynniejszej myśli Korczaka jako własnej.

Relacja opieki nie jest bynajmniej relacją równoważną. Mamy w niej przecież kogoś, kto się opiekuje i kogoś, kto tej opieki potrzebuje. I tak też wychowanie nie jest też wcale relacją równoważną – wszak jedna strona wychowuje drugą. I nawet jeśli wychowawca też uczy się czegoś od wychowanka, to nie oszukujmy się: to nie jest wcale relacja partnerska. U Korczaka pojawia się zdanie:

Dzieci nie są głupsze od dorosłych, tylko mają mniej doświadczenia.

Mamy więcej doświadczenia, tym doświadczeniem dzielimy się z dziećmi. Ono daje nam obowiązek opieki, ale nie daje prawa do władzy.

Różnica tkwi w gruncie rzeczy w akcentach. We władzy kładziemy nacisk na dominację, na rządzenie, czyli na to, że mamy prawo coś wymusić i dysponujemy narzędziami do tego. Piecza, czyli opieka zaś to dbanie, to troska. Władza kontra troska. Przymus kontra miłość.

Obserwuj

Jakub Śpiewak

Mąż, tata dwóch chłopców - Fabiana i Benia oraz dwójki dorosłych dzieci. Autor tekstów, grafik, fotograf i opiekun techniczny Mądrych Rodziców. Bloger znany jako Spesalvi. Prywatnie bawi się muzyką i fotografią, fan Mike'a Oldfielda i Sabatonu.
Jakub Śpiewak
Obserwuj

Latest posts by Jakub Śpiewak (see all)

POLECAMY