RPD: Dzieci bić nie wolno, nigdy!

Profesor Stawrowski napisał ostatnio na łamach „Rzeczpospolitej”, że klaps to wyraz najgłębszej miłości. Skrytykował mnie też za moją interwencję wobec sędziego, który nie uznał stosowania klapsów za przemoc.

Smuci mnie fakt, iż ktoś w dzisiejszych czasach może tak bardzo nie rozumieć człowieczeństwa dzieci, praw dziecka i potrzeb najmłodszych obywateli. Podkreślę: tak, ludzi i obywateli, chronionych także przez art. 40. Konstytucji RP, w którym zapisano „(…)Zakazuje się stosowania kar cielesnych”.

Równocześnie zdumiewa mnie to, że, kiedy dysponujemy tyloma wynikami badań naukowych, które jasno wskazują na szkodliwość jakiegokolwiek uderzania dzieci i stosowania kar cielesnych w wychowaniu, osoba wykształcona głosi takie tezy jak profesor Stawrowski. Mógłbym spróbować zrozumieć takie podejście do kwestii stosowania kar cielesnych u kogoś żyjącego w XIX w. Jednak w XXI wieku profesor, co prawda nie będący specjalistą z zakresu zagadnień, o których pisze, ale jednak posiadający dostęp do wyników badań prowadzonych na całym świecie, nie powinien ich ignorować.

Ta opinia i przemyślenia pana profesora są jednak nie tylko pozbawione sensu, ale i spóźnione. Dyskusja i konsultacje społeczne, w których uczestniczyły bardzo różnorodne środowiska, również te, z którymi absolutnie się nie zgadzam, oraz zabierały głos niekwestionowane autorytety z dziedziny psychologii oraz pedagogiki, znawcy dzieciństwa i wychowania, zakończyły się w 2010 roku. Zakończyły się – dodam – zmianą prawa. Dzięki tej zmianie Polska dołączyła do grona krajów, w których jakiekolwiek bicie dzieci jest jednoznacznie zabronione.

Tym bardziej oburza mnie więc, i nie jestem tu odosobniony, że ktoś ma pomysł, by publicznie pochwalać i nawoływać do zachowań zabronionych prawem.

Niepokoi mnie to tym bardziej, że takie nieodpowiedzialne głosy mogą zdezorientować rodziców, którzy i bez tego bywają zagubieni w obliczu wychowywania dzieci.

Jako Rzecznik Praw Dziecka oczywiście stanowczo sprzeciwiam się takim głosom, ale jednocześnie apeluję gorąco do psychologów i pedagogów z polskich uczelni o wspólne przedstawienie panu profesorowi filozofii polityki głównych błędów w stawianych przez niego tezach.

Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak, fot. Piotr Molęcki
Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak, fot. Piotr Molęcki

Pan profesor poświęca uwagę w tekście również temu, jak ja sprawuję urząd Rzecznika Praw Dziecka. Ewidentnie jednak zupełnie nie rozumie sensu oraz zadań nałożonych w polskim prawie na Rzecznika Praw Dziecka. Zapewne właśnie dlatego dziwi się mojej interwencji w sytuacji, gdy sędzia, uzasadniając wyrok, wyłącza razy wymierzane dziecku z kategorii bicia. Rzecznik jest zobowiązany do reagowania w przypadkach, gdy instytucje państwa działają wbrew obowiązującemu prawu i mogą naruszać prawa zawarte w Konwencji o prawach dziecka. Polecam panu profesorowi „Komentarz do ustawy o RPD” napisany przez innego pracownika naukowego Uniwersytety Kardynała Stefana Wyszyńskiego, byłego Rzecznika Praw Dziecka i sędziego rodzinnego, dr Pawła Jarosa.

Tekst profesora Stawrowskiego pokazuje, jak wiele jeszcze jest do zrobienia w kwestii poprawy społecznej świadomości na temat właściwego bezprzemocowego traktowania dzieci. Mam jednak nadzieję, że ten ideologiczny, nie poparty badaniami, moim zdaniem szkodliwy i naruszający prawa dzieci artykuł jest jedynie prywatną opinią tego pana i że studenci UKSW nie otrzymują takiej „wiedzy”. Uważam, że władze Uniwersytetu powinny publicznie zająć jasne stanowisko w tej sprawie.

W swoim artykule Pan Profesor uznaje prawo ludzkie do wymierzania uderzenia w policzek w przypadku dorosłego dziecka i pórównuje to do zasadności ‘policzka” wymierzonego przez matkę synowi porzucającemu żonę dla młodszej kobiety. Oczywiście, porównywać można wszystko ze wszystkim. Jednak w tym przypadku profesor sam sobie zaprzecza.

W obu przypadkach uderzenie jest przejawem bezsilności. Różnica polega na tym, że matka, gdy wymierza swojemu dorosłemu synowi policzek, daje jedynie wyraz swojej frustracji. Natomiast matka małego dziecka – zgodnie z tym, co pisze profesor – „wychowuje z miłością”. Dlatego nie ma tu żadnej analogii.

Była już dyskusja na temat miłości wymierzanej klapsami. To jest toksyczne, niedobre, niszczące, rujnujące poczucie własnej wartości. Również relacja między dwiema dorosłymi osobami nie powinna opierać się na przemocy.

Pan Profesor Stawrowski do swojej argumentacji na rzecz stosowania klapsów włącza także moralność. Pisze między innymi o „odpowiedzialności moralnej” oraz „wyrazie moralności rodzicielskiej”. Jak rozumiem, chodzi o to, że mamy zgodzić się nie tylko na bicie pod wpływem emocji i impulsu, ale też i na to, że rodzic ma prawo zaplanować karę cielesną oraz stosować ją na chłodno.

I tutaj profesor błądzi, niekorzystając z dorobku prawdziwych autorytetów i znawców tematu. Janusz Korczak mówi wprost:

„Kto uderza dziecko, jest jego oprawcą”

Z kolei Pani Doktor Maria Łopatkowa powiedziała kiedyś:

„W żadnych sytuacjach nie jest dopuszczalne bicie, bo generalna zasada moralna mówi, że nie bije się słabszego. Nawet kryminalisty nie wolno uderzyć, a co dopiero dziecka, które nie zdaje sobie sprawy z czynu. Agresja zwykle rodzi agresję. Bijąc, uczymy dzieci agresywnego zachowania. Jeśli ono w tej chwili nie potrafi nam oddać, odda innym, słabszym. A gdy dorośnie, odda dorosłym. Bicie poniża nas, dorosłych, nie tylko dziecko”.

profesor Maria Łopatkowa, fot. Jerzy MIanowski, źródło: Polskie Stowarzyszenie im. Janusza Korczaka
dr Maria Łopatkowa, fot. Jerzy MIanowski, źródło: Polskie Stowarzyszenie im. Janusza Korczaka

Bicie dzieci to wyrządzanie im krzywdy. Potwierdzają to światowe autorytety w dziedzinie wychowania i psychologii. Jako takie należy je wprost uznać za niemoralne. Moralność do bicia dziecka ma właśnie to, że bicie jest niemoralne.

Zwrócił na to uwagę ks. prof. Adam Solak (pedagog z Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie):

„(…) Ci, którzy biją dzieci w jakikolwiek sposób i kiedykolwiek, wpisują się w cywilizację śmierci, o której mówił Jan Paweł II. Dlaczego? Ponieważ zabijają w dziecku poczucie własnej wartości i wartości drugiego człowieka. Ci którzy objęli drogę dialogu i miłości (bez przemocy) wpisują się w cywilizację życia. Bicie dziecka jest wprost bezdyskusyjnie czynem amoralnym, czy powoli zabijającym godność dziecka. Ten, który bije narusza strukturę piątego przykazania, które mówi: NIE ZABIJAJ”.

Jako Rzecznik Praw Dziecka inicjowałem kilka kampanii społecznych, m.in.: „Reaguj! Masz prawo.„, „Bicie, czas z tym skończyć” oraz „Bicie uczy, ale tylko złych rzeczy„, które wpłynęły pozytywnie na świadomość rodziców co do skutków takiego karania.

[video_embed][/video_embed]

Profesor Ewa Jarosz, pedagog z Uniwersytetu Śląskiego, na zlecenie Rzecznika Praw Dziecka prowadzi regularnie badania, które pokazują, że zarówno reforma prawa, jaka miała miejsce w 2010 roku, jak i cały szereg nie tylko rzecznikowskich kampanii przeciwko biciu dzieci i wykorzystywaniu przemocy w wychowaniu, odnoszą sukces: z roku na rok wciąż maleje aprobata dla bicia dzieci, w tym dla tzw. klapsów. Poziom tej akceptacji bicia udało się obniżyć o ponad 20%.

Niestety wciąż jeszcze zbyt wielu ludzi (około jedna trzecia społeczeństwa) uważa, że uderzenie dziecka służy jego dobru. Zbyt wielu po prostu nadal nie potrafi zobaczyć w dziecku człowieka posiadającego takie same prawa. Wielu dorosłych nie radzi sobie z własnymi słabościami i frustracjami. Bardzo szkodliwy tekst profesora Stawrowskiego powoduje, że rodzice tracą orientację. Nie jest w tej sytuacji dla nich istotne, że wypowiada się ktoś, kto nie jest specjalistą w tej dziedzinie i nie powołuje się na żadne – podkreślę – ŻADNE badania naukowe. To jest jedynie widzimisię, opinia nie poparta wiedzą, ale wygłoszona przez osobę z tytułem profesorskim.

W pokoleniu naszych rodziców nikt nie mówił, że klaps to coś złego, coś, co przynosi złe skutki. Klapsy były na porządku dziennym. Wynikało to również z naszych własnych doświadczeń. Z nietraktowania dziecka jak człowieka.

Patrząc historycznie widać, że przez długie lata takie podejście wpływało na przedmiotowe traktowanie dzieci. Małym dzieciom i dorastającym młodym ludziom nie przysługiwały żadne szczególne prawa. A nawet, powiem szczerze, żadne prawa.

Kiedyś podróżowaliśmy nie zapinając dzieciom pasów bezpieczeństwa, nie zastanawialiśmy się nad doborem diety, nie uznawaliśmy walorów czytania. Tak samo było z paleniem papierosów. Kiedyś też mało kto widział w tym coś złego, ludzie palili wszędzie i wręcz uznawali to za coś atrakcyjnego i pożądanego. Po pierwsze zatem wiedza, edukacja!

Zmieniła się nasza – światowa – wiedza na temat konsekwencji różnych sposobów traktowania dzieci i doświadczeń dzieci, tego jakie mają one znaczenie w ich życiu, także tym dorosłym.

Zrozumienie zjawiska kar fizycznych i ich popularności w wychowaniu, a kiedyś wręcz powszechności, wymaga sporego wysiłku i podejścia interdyscyplinarnego, bo nie jest ono zjawiskiem prostym lecz wielowymiarowym o silnych korzeniach historyczno-kulturowych. Stosowanie kar fizycznych ma swój wyraźny wymiar psychologiczny, pedagogiczny, ale też społeczno-kulturowy.

Jak podkreśla przywołana już przeze mnie profesor Ewa Jarosz, we współczesnej światowej literaturze na temat kar fizycznych w wychowaniu, zjawisko to analizowane jest w perspektywie różnych ujęć teoretycznych, w świetle których eksperci starają badać to zjawisko, jego uwarunkowania. Po co? Między innymi po to, by skuteczniej wskazywać sposoby ich eliminowania, bo co do tego świat nauki nie ma już wątpliwości – bicie dzieci w celach wychowawczych jest nie tylko nieskuteczne, ale szkodliwe.

[video_embed][/video_embed]

Tu badania są jednoznaczne: Szkody psychospołeczne, jakie wyrządzają kary cielesne i ogólnie przemoc wobec dzieci, są niezaprzeczalne.

Od jakiegoś czasu dysponujemy wręcz dowodami, iż trudne doświadczenia dzieciństwa powodują niekorzystne zmiany w mózgu. Wpływają na problemy w koncentracji uwagi, trudności poznawcze, problemy emocjonalne, w tym skłonność do depresji, a u innych rozwijają zachowania przemocy wobec innych, najpierw dzieci, a potem osób z otoczenia.

Co więcej, jak wskazuje prof. Jarosz, te następstwa mają też wymiar ponadjednostkowy. To znaczy, że bicie dzieci szkodzi nie tylko im samym, ale też niesie za sobą ogromne koszty społeczne, w tym finansowe.

W ONZ utworzono wręcz specjalne stanowisko – Specjalnego reprezentanta ds. przemocy wobec dzieci, którym jest wybitny autorytet Marta Santos Pais. W polskim Sejmie prezentowała ona najbardziej aktualne wyniki badań zjawiska przemocy wobec dzieci. Na całym świecie trwa kampania na rzecz wprowadzania całkowitego zakazu przemocy wobec dzieci, w tym tej w wychowaniu. Ograniczenie przemocy wobec dzieci umieszczono w globalnych celach rozwoju społecznego do 2030 roku. Eksperci tematu podkreślają też, że nie istnieje coś takiego jak tak zwana „mniej poważna przemoc wobec dzieci”. Każda przemoc wobec dzieci jest złem moralnym, każda jest szkodliwa, jeśli nie fizycznie, to na pewno psychologicznie.

Może wskażę kilka konkretnych badań ekspertów pokazujących cały szereg negatywnych następstw doświadczania przemocy, w tym tej w wychowaniu.

Przytoczyć tu można słynne badania Vincenta Fellitiego z zespołem z 1998 roku pokazujące skutki zdrowotne negatywnych doświadczeń dziecięcych – które to badania eksponował Światowy Raport o przemocy wobec dzieci ONZ. Skądinąd w tym roku obchodzimy dziesięciolecie ukazania się tego niezwykle ważnego raportu.

Warto wspomnieć o badaniach znanego autorytetu Murraya Straussa z 2009 roku. Pokazują one związek pomiędzy doświadczaniem kar cielesnych a obniżaniem zdolności intelektualnych i poznawczych u dzieci, a także badania Akemi Tomody, Martina Teichera wraz z innymi (także opublikowane w 2009) które ukazują kary cielesne jako powodujące niekorzystne zmiany w budowie mózgu. To tylko niektóre przykłady dowodzące o szkodliwości przemocy w wychowaniu.

Zmienił się tez poziom demokratyzacji życia i stosunków społecznych. Kiedyś dzieci stały w przedsionku człowieczeństwa, obywatelstwa. Można więc było je traktować, jak komu pasowało. Dzisiaj dziecko to pełnoprawny obywatel, któremu należy się ochrona prawna, w tym nietykalności bez względu na okoliczności i osoby. Dzieci są, a raczej stają się, bardziej partnerami niż podległymi. To zasadniczy profil dobrej nowej filozofii stosunków pomiędzy dorosłymi a dziećmi.

Zmienia się świat, zmienia się dostępna wiedza. Pora wyjść z jaskini.

[video_embed][/video_embed]

Oczywiście wiem, że większość rodziców czuje się naprawdę okropnie, gdy uderzy dziecko. Mówią o poczuciu winy, bezradności. Ale to właśnie wyrzuty sumienia u dorosłego, który uderzy dziecko są jednym z głównych powodów, dla których tak trudno przekonać rodziców do zaprzestania stosowania kar fizycznych. Osoba, która bije, szuka usprawiedliwienia dla siebie i uzasadnienia bicia jako elementu wychowania. Właśnie wówczas pojawia się argument paluszka w kontakcie. Ludzie dorośli, w tym cytowany pan profesor, jakoś muszą sobie poradzić z poczuciem winy. Wymyślają więc pozytywy i dorabiają do tego ideologię „tradycyjnych wartości”. Wtedy także na dowód, że tzw. „klapsy” nie szkodzą podają własny przykład. To świadczy o zupełnym braku zrozumienia i wyparciu krzywdy wyrządzanej dziecku. Tej samej krzywdy, której doznawali ci dorośli od swoich najbliższych.

Przyznam, że w ogóle nie jestem zwolennikiem używania słowa „klaps”. Wolę jednak nazywać rzecz po imieniu. Ten tak zwany klaps to po prostu uderzenie drugiego człowieka, w dodatku słabszego. Klaps jest niedefiniowalny i dla każdego może znaczyć co innego. Relatywizacja klapsa jest szkodliwa. Uderzenie jest przemocą.

Przemoc powoduje zaś wiele szkód: Przede wszystkim uczy , że silniejszy ma zawsze rację, i że jak czegoś się chce, to można to siłą od drugiego człowieka wyegzekwować, ale też, przy współudziale obwiniania dziecka. „Widzisz? To Twoja wina”. To sprawia, że w dziecku rozwija się negatywna samoocena. Nabiera ono przekonania, że na takie traktowanie zasługuje, a to bardzo niszczące myślenie, które odbija się negatywnie na całym życiu.

Na szczęście jednak wiele już zmieniło się na lepsze. Pomijając wyniki badań, które pokazują spadek aprobaty dla bicia dzieci i kar cielesnych, po prostu rozejrzyjmy się po ulicy. Kiedyś często obserwowane „klapsowanie” dzieci, szarpanie stało się coraz mnie widoczne. Ludzie uczą się, powoli zmieniają stanowisko. Reagują – to bardzo ważne. Kiedyś zaproponowałem kampanie społeczną „Reaguj! Masz prawo.” Kampania trwa, rozwija się i wciąż zyskuje nowych sojuszników.

Rodzice coraz lepiej zdają sobie sprawę z niewłaściwości zachowań przemocowych i przynajmniej nie robią już tego publicznie. Uznawanie potrzeby przyłożenia dziecku spada, ale nadal występuje. Nadal około połowa Polaków uważa , że uderzanie dziecka właściwie nie szkodzi, dlatego ta edukacja o szkodliwości i o nieskuteczności takich metod musi trwać. Ważne jest także pokazywanie konstruktywnych sposobów oddziaływania na dziecko.

Ogromnym problemem, z którym boryka się wielu, jest problem przemocy psychicznej. Ta przemoc jest znacznie trudniejsza do wychwycenia, a powodujetrwałe uszkodzenia i deficyty. Problemem jest też zaniedbywanie emocjonalne dziecka. Po raz kolejny wynika to z braku wiedzy, kompetencji i niestety czasu.

Jestem jednak optymistą i wierzę, że w większości rodzice bardzo kochają swoje dzieci i chcą dla nich wszystkiego najlepszego. Wierzę, że w swoich poszukiwaniach wychowawczych będą częściej czerpać z dobrych, sprawdzonych wzorców odrzucających przemoc a opartych na miłości i zrozumieniu. Nie od razu Kraków zbudowano, ważne żeby nie popełniać tych samych błędów.

Bicie dzieci jest wielkim błędem. Dzieci bić nie wolno, nigdy. I chociaż bicie uczy, to pamiętajmy, że zawsze złych rzeczy.

Sam jestem ojcem. Nigdy nie dałem „klapsa” swoim dzieciom. Nie ma takich metod w moim systemie wychowawczym i, jak się okazuje, wcale nie musi być. Wcale nie są potrzebne. Staram się rozmawiać, a nie tylko – przemawiać. Staram się wysłuchać, ustalać zasady i strzec ich przestrzegania. Jasne zasady i konsekwencja są w wychowaniu bardzo ważne. Przemoc zaś jest zbędna.

A co, gdybym mimo wszystko popełnił błąd i dał klapsa? Jest takie słowo, którego oczekujemy często od dzieci: Przepraszam. Tak, przeprosiłbym i zrobił wszystko, żeby więcej nie doszło do takiej sytuacji. Kocham – nie biję, bo bicie jest głupie.

Marek Michalak,
Rzecznik Praw Dziecka

[video_embed][/video_embed]
Mądrzy Rodzice
Obserwuj

Mądrzy Rodzice

archiwum at Mądrzy Rodzice
Mądrzy Rodzice to blog prowadzony przez rodziców - dla rodziców, którzy chcą rozwijać się w swoim rodzicielstwie. Bliska nam jest myśl pedagogiczna Janusza Korczaka.
Mądrzy Rodzice
Obserwuj

Latest posts by Mądrzy Rodzice (see all)