• Kategoria: Archiwum
  • Data:

Lekcja poglądowa

Wszyscy chcemy pomóc naszym dzieciom w nauce. Kupujemy książki, zapisujemy na zajęcia, wynajdujemy edukacyjne bajki i programy. A ja dzisiaj chciałam Wam powiedzieć o czymś prostszym i tańszym. Coś o czym często w nadmiarze zadań codziennych zapominamy. O lekcji poglądowej.

Brzmi bardzo poważnie i naukowo, a czym jest w rzeczywistości? Otóż chodzi o to, że dzieci (ale i starsi) zazwyczaj najlepiej uczą się przez zmysłowe poznawanie otaczającego świata. Czyli dużo łatwiej nam zrozumieć czym jest drzewo jeśli je zobaczymy, dotkniemy, powąchamy czy nawet spróbujemy jakiejś jego części – jednym słowem, jeśli poznamy je zmysłami, niż gdyby ktoś nam powiedział po prostu definicję drzewa. Słowa, jak dobrze nie byłyby dobrane, zawsze pozostawiają naszemu mózgowi pole do interpretacji i nakładania własnych, wcześniejszych doświadczeń, a przez to, czasem przekształcania definicji na własne potrzeby. Nie ma tego przy kontakcie z rzeczywistym przedmiotem. Dotykamy pnia i czujemy, jaką ma on fakturę, wąchamy kwiaty, czujemy jaki mają zapach, patrzymy na drzewo i widzimy czy jest duże czy małe. Do interpretowania zostaje niewiele, bo wszystkie informacje trafiają bezpośrednio do mózgu.

Pozostaje tylko kwestia umiejętności nazwania tych odczuć. Tutaj właśnie lekcja poglądowa przychodzi nam z pomocą. Jest to bowiem z jednej strony sposób na bezpośrednie poznawanie rzeczy, a z drugiej – na poznawanie nowych słów i łączenie ich znaczenia z konkretnymi przykładami. Posługując się dalej przykładem drzewa – dziecko dotyka kory i czuje, że jest chropowata. Nie zna jednak tego słowa. Pomaga mu rodzic – mówi „ta kora jest chropowata, a teraz dotknij liścia – liść jest gładki.” W ten sposób dziecko buduje swoją wizję drzewa, ale jednocześnie poznaje nowe słowa, którymi może opisywać otaczający je świat. Same korzyści.

Jak zastosować to w praktyce? Najprostszy sposób to podążanie za dzieckiem i jego zainteresowaniami. Kiedy na spacerze dziecko znajdzie coś co je zainteresuje, np. biedronkę, spróbujcie wspólnie ją opisać. Czy jest mała czy duża, jaki ma kolor, ile ma nóżek, ile kropek, czy jest twarda czy miękka (ostrożnie), jakie ma części i tak dalej. Niech dziecko zacznie i powie co samo zaobserwowało. Potem możecie zadawać mu dodatkowe pytania, o cechy i rzeczy, które Waszym zdaniem pominęło w opisie. Możecie też wykorzystać ten moment i dodać jakąś nową informacje, np. „Ile biedronka ma nóg? Takie nogi u biedronki nazywają się odnóża.” Nie można jednak przeciągać, bo dziecko będzie uczyć się tylko tyle, ile będzie zainteresowane tematem. Więc jeśli widzicie, że przestaje się interesować tą biedronką, to i WY odpuście. Nie ma obowiązku, żebyście poznali i opisali wszystkie cechy biedronki i dowiedzieli się o niej wszystkiego, co jest do dowiedzenia się. Takie przesadne próby zmuszenia dziecka do nauki kończą się zazwyczaj odwrotnym rezultatem. Na przykład następnym razem dziecko nie powie Wam, o tym co je zainteresowało, bo będzie się bało kolejnego odpytywania. A przecież nie o to chodzi. Naszym zadaniem jest raczej pokazać dziecku, że świat jest ciekawy i interesujący.

_MG_0552

Lekcję poglądową można też wykorzystać w czasie długiej jazdy samochodem, w poczekalni, czy w restauracji czekając na obiad. Wystarczy znaleźć jakiś przedmiot w zasięgu ręki i zrobić mały quiz. Kto jest w stanie podać trzy cechy tego przedmiotu, które można ocenić używając dotyku? Czy jest miękkie, twarde, gładkie, śliskie, chropowate itd. Inny przedmiot oceńmy tylko „na oko” – co można o nim powiedzieć używając tylko zmysłu wzroku? Coś jeszcze możemy ocenić używając zmysłu węchu, czy smaku. Kto jest w stanie podać najwięcej cech danego przedmiotu weryfikowalnych przy pomocy danego zmysłu, wygrywa.

Kolejnym pomysłem na lekcje poglądową jest zabawa w porównywanie. „Zobacz, czy ta książka jest lekka, czy ciężka?” Dziecko odpowie zależnie od swojej opinii, ale my na tym nie poprzestajemy „Mówisz, że jest lekka, a w porównaniu ze słomką?” Dziecko zapewne odpowie, że w porównaniu ze słomką, książka jest ciężka. A my wtedy dalej „A w porównaniu ze stołem?” I tak można w nieskończoność. O ile oczywiście dziecko będzie zainteresowanie. Jest to dobre ćwiczenie, żeby uświadomić dzieciom to, że są rzeczy które są relatywne i takie które są stałe. Bo na przykład jeśli coś jest kwadratowe, to jest kwadratowe. Ale jeśli jest miękkie, to przecież może być bardziej miękkie i mniej miękkie.

Innym ciekawym wariantem lekcji poglądowej jest zgadywanie do czego dana rzecz może służyć. Najlepsze w tej zabawie jest to, że my, jako dorośli też nie musimy od razu wiedzieć, do czego jest dany przedmiot. Takie wspólne odkrywanie to bardzo fajna i pouczająca zabawa. Potrzebny jest tylko ciekawy przedmiot nieznanego przeznaczenia. Zacznijcie od opisania jego wyglądu i właściwości. Zastanówcie się do czego może służyć, a potem spróbujcie razem znaleźć sposób na zweryfikowanie Waszej tezy. Może uda Wam się znaleźć ten przedmiot w jakiejś książce, albo w internecie? Albo może poszukacie kogoś, kto będzie wiedział, co to za przedmiot? Jest kilka możliwości. A wspólnie szukając rozwiązania i odpowiedzi, pokazujecie dzieciom, że w nauce nie chodzi o to, czy się wszystko wie, czy nie. Proces zdobywania wiedzy, stawiania hipotez, weryfikowania ich – jest równie ciekawy, o ile nie ciekawszy. Bo w nauce, wbrew temu, co przekazuje nam często szkoła, nie chodzi o to, żeby wszystko wiedzieć.

Jak widzicie, lekcja poglądowa to bardzo fajny sposób na poszerzanie wiedzy i dobrą zabawę. Pamiętajmy jednak, że nie każdy spacer musi być edukacyjny i nie każda zabawa musi przekazywać wiedzę akademicką. Czasami wystarczy po prostu miło spędzić czas, razem lub osobno.

Aleksandra Jurkowska
autorka bloga Nasze Kluski
polub Kluski na Facebooku

Obserwuj

Mądrzy Rodzice

archiwum at Mądrzy Rodzice
Mądrzy Rodzice to blog prowadzony przez rodziców - dla rodziców, którzy chcą rozwijać się w swoim rodzicielstwie. Bliska nam jest myśl pedagogiczna Janusza Korczaka.
Mądrzy Rodzice
Obserwuj

POLECAMY