• Kategoria: Archiwum
  • Data:

Wszawica - choroba jak każda inna

Zbliżają się wakacje – część młodych ludzi wyjedzie na kolonie i obozy, a niektórzy z nich przywiozą nie tylko pamiątki i oby same jak najlepsze wspomnienia, ale również nieproszone towarzystwo pod postacią… wszy. Wszawica nadal jest bowiem problemem, który – wbrew opinii wielu rodziców, którzy twierdzą, że „ich to nie dotyczy” – może przytrafić się każdemu.

Do jej rozprzestrzeniania przyczynia się błędne, ale niestety dość często spotykane przekonanie, że wszy lęgną się tylko w brudnych włosach, a ta przykra przypadłość zdarza się wyłącznie w rodzinach patalogicznych, zaniedbujących dzieci i nie przywiązujących zbyt wielkiej wagi do higieny. Nic bardziej mylnego!

Wszawica to choroba pasożytnicza, którą każdy może się zarazić. U ludzi występują trzy rodzaje wszawicy: głowowa, łonowa i odzieżowa, spośród których najczęstszą jest głowowa. Do zarażenia może dojść przez bezpośredni kontakt z włosami chorej osoby (np. podczas przytulania), ale też w wyniku korzystania ze wspólnych szczotek czy grzebieni, ręczników i pościeli oraz pożyczania czapek, szalików itp. Wbrew innej błędnej opinii, wszy nie skaczą, więc nie mogą w ten sposób pokonać odległości z jednej głowy na drugą. Jednak podczas nieskrępowanej dziecięcej zabawy do zakażenia może dojść bardzo łatwo.

Profilaktyka?

Naturalnie można zmniejszać ryzyko zakażenia, stosując się do wskazówek Głównego Inspektora Sanitarnego, który rodzicom i dzieciom poleca w celu profilaktyki wszawicy:

  1. związywanie długich włosów lub krótkie fryzury ułatwiające pielęgnację skóry głowy i włosów,
  2. używanie wyłącznie osobistych przyborów higienicznych do pielęgnacji włosów,
  3. codzienne czesanie i szczotkowanie włosów,
  4. mycie włosów w miarę potrzeb (nie rzadziej niż raz w tygodniu),
  5. wyposażenie dzieci w środki higieniczne, takie jak szampony z odżywką ułatwiające rozczesywanie i wyczesywanie włosów,
  6. systematyczne sprawdzanie czystości głowy i włosów oraz systematyczne kontrole w okresie uczęszczania dziecka do przedszkola, szkoły lub pobytu w internacie, sanatorium itp.

Wszystkie te środki ostrożności są jednak zawodne z tej prostej przyczyny, że o ile można nauczyć dziecko, by korzystało tylko ze swojej szczotki i nikomu jej nie pożyczało, o tyle nikt nie zabroni przecież swojemu dziecku przytulania się do innych dzieci czy uczestniczenia w zabawach wymagających kontaktu fizycznego z rówieśnikami. Nawet zresztą gdyby jakiś przerażony ryzykiem wszawicy, nadgorliwy rodzic posunął się do takich zakazów, bardzo wątpliwe, by jakiekolwiek dziecko się do nich dostosowało.

Objawy

Każde dziecko może więc doświadczyć tego problemu (dosłownie) na własnej skórze, a rolą rodziców jest nie tylko wyleczenie choroby, ale też poinformowanie o niej pracowników przedszkola czy szkoły oraz rodziców innych dzieci, z którymi ich pociecha miała ostatnio kontakt. Oczywiście głównym objawem wszawicy jest obecność we włosach wszy – małych, ok. 2-3 milimetrowych owadów, które w ogromnym powiększeniu wyglądają tak:

Pediculus_humanus_var_capitis

Niekiedy widać gołym okiem, jak spacerują (raczej szybkim „krokiem”) po głowie dziecka, zwykle jednak trzeba ich poszukać, np. przeczesując włosy gęstym grzebieniem. Ubarwienie tych pasożytów przybiera często kolor włosów ich żywiciela, warto więc ciemne włosy przeczesywać jasnym grzebieniem, a jasne – ciemnym. Można też „roztrzepać” włosy dziecka nad białą kartką papieru i sprawdzić, czy spadają na nią wszy.

Sucking_louse-adults

Kolejne objawy to powiększenie wezłów chłonnych na szyi, zmiany na skórze głowy (wykwity, zaczerwienienie, ranki) i świąd. Samo swędzenie nie świadczy od razu o wszawicy (może być objawem innych dolegliwości), ale jeśli dziecko wciąż drapie się po głowie, dla jego rodziców powinien to być bez wątpienia sygnał ostrzegawczy, skutkujący przejrzeniem włosów pod kątem obecności wszy i gnid.

Gnidy to jaja wszy – są niewielkie, jasne i przypominają łupież. W odróżnieniu jednak od łupieżu, który spada z włosów po najdelikatniejszym dotknięciu, gnidy są do nich bardzo silnie przymocowane. Aby zdjąć gnidę z włosa, nie wystarczy jej strząsnąć, lecz trzeba przytrzymać ją mocno dwoma palcami i przesunąć po całej długości włosa.

Szukając wszy i gnid, należy zwrócić szczególną uwagę na część potyliczną i skroniową głowy oraz miejsca za uszami – to właśnie tam bowiem najchętniej przebywają i składają jaja te pasożyty. Jeśli nie uda się nam znaleźć na głowie dziecka ani jednej wszy, za to choćby niewielką liczbę gnid, to również oznacza wszawicę. Nie należy bagatelizować obecności samych gnid, bo przecież z każdej z nich (po ok. 10 dniach od złożenia jaj) wylęgnie się kolejny pasożyt!

Leczenie

I teraz najważniejsze: wszawica to nie powód do wstydu! W przypadku stwierdzenia tej choroby należy ją po prostu wyleczyć. Na rynku dostępnych jest mnóstwo preparatów najróżniejszego rodzaju (szampony, płyny, lotiony, żele), również dla niemowląt, kobiet w ciąży, alergików – wystarczy iść do apteki i poprosić o preparat najlepszy dla naszego dziecka i… dla nas. Po stwierdzeniu wszawicy u dziecka niezbędne jest bowiem skontrolowanie głów wszystkich domowników (z wyjątkiem zwierząt :) – ludzkie wszy głowowe pasożytują tylko na nas) i zastosowanie kuracji u tych, którzy się zarazili (nie trzeba robić tego profilaktycznie, zwłaszcza że żaden z tych preparatów nie chroni przed zarażeniem).

Bardzo ważne jest, by wybrany preparat stosować ściśle według zaleceń na opakowaniu. Większość takich kuracji należy bowiem powtórzyć po 7-10 dniach i warto o tym pamiętać, by zapobiec powrotowi choroby. Niekiedy zdarza się, że dany środek okazuje się niewystarczająco skuteczny (nierzadko dlatego, że został niewłaściwie użyty), dlatego po jego zastosowaniu trzeba dokładnie sprawdzić głowy dziecka i innych domowników.

Należy też wyprać w wysokiej temperaturze odzież, ręczniki i pościel, wygotować lub wyrzucić szczotki, grzebienie i ozdoby do włosów i dokładnie odkurzyć mieszkanie, w tym tapicerowane meble. Niekiedy zaleca się też, by pluszowe zabawki zamknąć szczelnie w foliowych torebkach na ok. 2 tygodnie.

W żadnym wypadku nie wolno też zapomnieć o poinformowaniu szkoły/przedszkola i osób z otoczenia dziecka (i z naszego otoczenia, jeśli my również się zaraziliśmy) ani, tym bardziej, celowo tego nie robić! Wszawica to – jak wszystkie inne choroby – nic przyjemnego, ale dopóki będziemy udawać, że „nas to nie dotyczy”, zamiatać problem pod dywan, milczeć pod wpływem bezsensownego i szkodliwego tabu, wstydzić się choroby własnej albo naszego dziecka, a innych chorych oskarżać o brak higieny czy zaniedbywanie potomstwa, dopóty problem ten będzie zaprzątał głowy nam i naszym dzieciom.

AG

Obserwuj

Mądrzy Rodzice

archiwum at Mądrzy Rodzice
Mądrzy Rodzice to blog prowadzony przez rodziców - dla rodziców, którzy chcą rozwijać się w swoim rodzicielstwie. Bliska nam jest myśl pedagogiczna Janusza Korczaka.
Mądrzy Rodzice
Obserwuj

POLECAMY