• Kategoria: Gotujemy
  • Data:

Teoria wielkiego kajmaku

W najbliższy weekend nawiedzi mnie moja Przyszła Mądrzejsza Połowa wraz z rodziną, obejmującą 2 chłopców, moich nowych synów oraz teściów, przy czym teściowie, w odróżnieniu od Przyszłej Mądrzejszej Połowy oraz naszych chłopców, nie zabawią długo.

Doszedłem do wniosku, że należy się przygotować należycie do tej wizyty. Sprzątanie zaplanowałem na jutro, dziś zaś postanowiłem zrobić ciasto, a dokładniej waflowca kajmakowego. Zakupioną wcześniej puszkę skondensowanego mleka słodzonego włożyłem do garnka, zalałem wodą i postawiłem na gazie.

Wtem! Wtem w mojej głowie odezwał się głos:

„Adminie! Adminie! A biedni blogerzy czekają na zestawienie #BlogowyCzwartek. Rozemocjowane blogerki gryzą z nerwów paznokcie. A przecież wiadomo, że blogerka musi być doskonała i nie może mieć obgryzionych paznokci. Adminie! Adminie! Do roboty! Szykuj dzisiejsze zestawienie!”

Posłuchałem głosu. Moje uwielbienie dla blogerek i blogerów (przy czym dla blogerek bardziej – sorry, panowie) połączone z, wrodzonym rzecz jasna, poczuciem obowiązku, pognało mnie do wytężonej pracy. Otworzyłem w przeglądarce wszystkie zgłoszone teksty, a było ich 65. Zacząłem czytać. Wiecie, przeczytać 65 tekstów to nie przelewki. Przeczytałem i zrobiłem pierwszą selekcję. Zacząłem więc czytać ponownie, tym razem dodając już teksty do zestawienia. Przy każdym zastanawiałem się, rozważałem starannie, czy umieścić, a jeśli tak – na której pozycji. Parę razy zmieniałem zdanie.

Pracowałem bez wytchnienia, zapamiętale, mając cały czas przed oczami widok nieszczęsnych blogerek i blogerów (blogerek bardziej – sorry, panowie), stresujących się, czy tym razem ich tekst znajdzie się w rankingu, którą zajmie pozycję, po cichu liczących na pierwsze miejsce lub chociaż podium.

Wtem! Wtem usłyszałem huk i stukot. Podskoczyłem na krześle z wrażenia i zerwałem się na równe nogi.

W pierwszym odruchu pomyślałem, że któryś z moich czterech kotów narozrabiał i coś zrzucił. Koty jednak siedziały spokojnie na kanapie, patrząc na mnie jak na kosmitę. Nic też w salonie nie wyglądało na „upadnięte”.

W drugiej kolejności podejrzenie padło na siły przyrody, a konkretniej – na wiatr. Pomyślałem, że może wicher podły strącił coś w pokoju, który będzie już niedługo pokojem dziecinnym. Pobiegłem więc tam z obłędem w oczach, ale i tam panowała atmosfera wręcz sielska, zaś jak na kosmitę patrzyły na mnie dwie urocze maskotki, które tam na dzieci czekają.

Zajrzałem do łazienki i do toalety i nic. Została już tylko kuchnia…

Tak, tak… Jeśli w sztuce w pierwszym akcie pojawia się rewolwer, to wiadomo, że w ostatnim akcie musi on wystrzelić. Kajmak nie pojawił się w mojej opowieści przypadkowo. W czasie, gdy ja ciężko pracowałem nad zestawieniem #BlogowyCzwartek, woda wygotowała się, a w efekcie puszka w garnku eksplodowała.

Otworzyłem drzwi kuchni. Gdy opadł nieco dym, moim oczom objawił się widok zgoła apokaliptyczny. Puszka leżała na środku kuchni, na podłodze, a dwa wieczka, również na podłodze, walały się w przeciwnych końcach pomieszczenia. Przy drzwiach leżała na posadzce osmalona pokrywka od garnka. Garnek zaś, czarny od środka jak smoła, dymił złowieszczo na kuchence. Kajmak zaś… Cóż… Kajmak był wszędzie. Na ścianach, na suficie, na podłodze, na szafkach, na kuchence, a nawet na oknie.

Stanąłem jak oniemiały. Powoli dochodziłem do siebie.

Wróciłem do komputera i opublikowałem zestawienie. Blogerzy (a zwłaszcza blogerki – sorry, panowie) przede wszystkim. Potem zaś wziąłem zmywak, szmatę, wodę i zabrałem się za doprowadzanie kuchni do ładu.

Spytacie, po cóż Wam o tym opowiadam? Ano, po to, żeby Blogerzy (a zwłaszcza blogerki – sorry, panowie) wiedzieli, z jakim poświęceniem pracuje admin. Ba! Z narażeniem życia oraz integralności pomieszczeń! Doceńcie, kurczę, rzeknijcie czasem adminowi dobre słowo. Do piersi nie tulcie (panowie na pewno – sorry, panowie). Przyszła Mądrzejsza Połowa mogłaby nie wyrazić aprobaty, a wiecie, gadanie gadaniem, a i tak wiadomo, kto w domu rządzi. :)

PS. A ciasto będzie i tak! Nie będzie kajmak pluł nam w twarz ni kuchni nam kajmaczył!

Jakub Śpiewak
Obserwuj

Jakub Śpiewak

Mąż, tata dwóch chłopców - Fabiana i Benia oraz dwójki dorosłych dzieci, dziadek jednego wnuka. Autor tekstów, grafik, fotograf i opiekun techniczny Mądrych Rodziców. Bloger znany jako Spesalvi. Prywatnie bawi się muzyką i fotografią, fan Mike'a Oldfielda i Sabatonu.
Jakub Śpiewak
Obserwuj

Latest posts by Jakub Śpiewak (see all)