• Kategoria: Archiwum
  • Data:

Mali giganci nie dla dzieci

„To nie był taniec, to była orgia nieletnich króliczków” – powiedział juror emitowanego właśnie na antenie TVN-u programu Mali giganci, Kuba Wojewódzki, do dziewczynek w wieku jedenastu lat. Dziewięcioletniego chłopca natomiast poinformował, że ma „większe jaja niż płuca”, sześciolatkę – że mimo „rozmiarów krasnala ogrodowego” zrobiła „hiszpańską rozpierduchę”, a wszystkich telewidzów, że „jeśli mówi się, że dzieci, młodzież są przyszłością narodu, to ten naród dzięki temu programowi ma zajebistą przyszłość”.

W tym kontekście zabawne wydają się słowa współpracującej z TVN-em psycholog Marty Żysko-Pałuby (nadzorującej również programy Surowi rodzice i Idealna niania), która widzów tego programu „przestrzegała przez zbyt mocnymi komentarzami w internecie” (najwyraźniej zarezerwowanymi dla jurorów).

Niezmiernie – by nie powiedzieć, parafrazując eksperta z jury, „zajebiście” – zabawny jest również ukazujący hipokryzję twórców fakt, że program ten jest dozwolony dla widzów w wieku od 12 lat, a jego uczestnikami są dzieci od 4 do 12 roku życia. Sami „mali giganci” nie mogą zatem oglądać własnych występów ani słuchać skierowanych do siebie wypowiedzi jurorów. Dlaczego? Ponieważ – zgodnie z Rozporządzeniem KRRiT w sprawie kwalifikowania audycji lub innych przekazów mogących mieć negatywny wpływ na prawidłowy fizyczny, psychiczny lub moralny rozwój małoletnich […] – „małoletni poniżej lat 12 nie powinni oglądać audycji lub innych przekazów […] zawierających nagromadzenie negatywnych faktów i zdarzeń takich jak przemoc czy wulgarne zachowanie, tworzących wizję świata wrogiego i zagrażającego, a kontakty międzyludzkie przedstawiających jako walkę i rywalizację”, a właśnie to ukazuje program Mali giganci

Producenci zapewniają, że w najnowszej produkcji TVN-u „to najmłodsi będą grać główną rolę i kierować na siebie światła jupiterów. Dzieci w wieku 4-12 lat zawstydzą swoimi zdolnościami niejednego dorosłego! Na najmłodszych czeka wiele zabawy podczas ciekawych konkurencji, ale także nauka nowych rzeczy oraz rozwijanie swoich talentów. Podczas castingów powstanie 6 drużyn, a w każdej z nich znajdzie się jeden uzdolniony wokalista, para taneczna oraz jeden showman – czyli przebojowe dziecko potrafiące przegadać Kubę Wojewódzkiego i mówić lepsze żarty od Filipa Chajzera”.

Wbrew tym założeniom podczas dwóch pierwszych odcinków (podczas których odbyła się druga po castingowej „selekcja” i polały się przed kamerami pierwsze łzy) powstało, owszem, sześć drużyn, ale o zróżnicowanym składzie. W większości rzeczywiście znajduje się jeden wokalista/jedna wokalistka, jedna para taneczna i jedno najmłodsze, „przebojowe dziecko”, ale skład niektórych jurorzy (Kuba Wojewódzki, Agnieszka Chylińska i Katarzyna Bujakiewicz) ustalili wbrew zasadom, wedle swego widzimisię, np. zostawiając w jednej z drużyn dwóch „showmanów” i już na wstępie udowadniając widzom, a przede wszystkim uczestnikom, że coś takiego jak zrozumiałe reguły czy, tym bardziej, sprawiedliwość, w tym programie nie istnieje. Liczy się show.

Po każdym występie uczestnicy stają więc przed jury – nie po to jednak, by wysłuchać opinii na temat śpiewu, tańca czy innej aktywności na scenie, ale przede wszystkim w celu umożliwienia jurorom wygłoszenia mniej lub bardziej śmiesznych i sprośnych żartów i innych niezrozumiałych dla dzieci wypowiedzi (ten brak zrozumienia ze strony uczestników jest zresztą często podkreślany ku uciesze jurorów, prowadzącego, publiczności w studiu i widzów, np. w takich słowach jak te wypowiedziane przez Wojewódzkiego do sześciolatki: „Wyglądasz jak egzotyczna zabawka przywieziona z egzotycznych wakacji. To był komplement, nie wiem, czy ty mnie rozumiesz” czy do nieco starszego chłopca: „Takich jak ty nie lubię najbardziej, bo tacy jak ty ustępują mi miejsca w metrze. Wiesz, o czym mówię?”). „Światła jupiterów” w tym programie są bowiem skierowane nie tylko na „małych gigantów”, ale też na prowadzącego, jurorów oraz opiekunów drużyn – znane osoby ze świata show-biznesu, które swoją obecnością uatrakcyjniają widowisko.

Dzieci pełnią tu rolę zabawnego lub wzruszającego dodatku, niczym mały piesek wniesiony na scenę przez jedną z uczestniczek. Jeśli mają jakiś talent, to świetnie, ale to bardzo mało istotna cecha. Najistotniejsze w tych dzieciach jest po prostu to, że są dziećmi – ich naturalność, prostolinijność i urok, co zresztą zauważył Wojewódzki, mówiąc do jednej z uczestniczek: „to, co jest najważniejsze w tym programie, że wy nie potraficie udawać”. Dorośli lubią patrzeć na rozczulające lub zabawne dzieci, lubią też oglądać w reality TV prawdziwe reakcje i emocje, a dzieci są – jak wiadomo – najlepszymi naturszczykami.

Nie ulega wątpliwości, że zdecydowana większość uczestników tego programu to dzieci o niekiedy ogromnym talencie, często trenowanym od lat z ogromną pasją, nie pod wpływem rodzicielskich ambicji, lecz z własnej woli. Jedna z młodych tancerek powiedziała, że tańczyć nauczyło ją… lustro – uczyła się całkiem sama i zaprezentowała naprawdę imponujące umiejętności, a mimo to odpadła na samym wstępie. Celem Małych gigantów nie jest bowiem prezentacja ani tym bardziej rozwijanie tych talentów, lecz stworzenie jak najatrakcyjniejszego widowiska, ukazującego zresztą – niewątpliwie mimochodem – w skondensowanej formie całą niesprawiedliwość i płytkość współczesnego świata z jego regułami, których „władza”, reprezentowana tu przez jury i twórców show, nie musi przestrzegać (jurorzy nie przestrzegają zresztą nie tylko reguł programu, ale też gramatyki ojczystego języka – Bujakiewcz przyznała jednej z uczestniczek 9,5 „punkta”, a opiekunów innej dziewczynki nazwano w podpisie „rodzicami Maji”), stosunkami międzyludzkimi opartymi na rywalizacji i wartościami takimi jak pięciominutowa „sława” ludzi znanych z tego, że są znani.

Siedmioletnia dziewczynka należąca do „przebojowych dzieci” w odpowiedzi na pytanie, czy lubi mówić wiersze (zadane tuż po poinformowaniu jej, że musi nauczyć się na pamięć wiersza), powiedziała: „nie lubię, ale dla telewizji zrobię wszystko”. TVN natomiast zrobi wszystko, by na dzieciach takich jak ona i naiwnych jak dzieci rodzicach zarobić pieniądze. W kolejnych odcinkach (i sezonach, które mimo coraz liczniejszych głosów sprzeciwu zapewne zostaną wyprodukowane) można więc będzie oglądać następne kontrowersyjne lub jawnie niesprawiedliwe decyzje jury, wzbudzające emocje widzów, a tym samym zwiększające atrakcyjność i popularność programu oraz ruch na jego stronie internetowej i fan page’u. W co drugim odcinku, kiedy to drużyny z najmniejszą liczbą przyznanych na podstawie widzimisię jury punktów będą odpadały, zobaczymy natomiast tak wzruszające prawdziwe dziecięce łzy. Łzy dzieci, które dla telewizji zrobiłyby wszystko, choć ona oferuje im w zamian jedynie wyglądający jak kosz na śmieci kubeł z nagrodą pocieszenia i niezdrowe, słodzone napoje sponsora programu.

Anna Golus

zastępczyni redaktora naczelnego Madrzy-rodzice.pl, autorka bloga DajeSlowo.com, inicjatorka kampanii „Kocham. Nie daję klapsów„, pisze doktorat na Uniwersytecie Gdańskim na temat łamania praw dziecka w telewizyjnych programach reality show.

Obserwuj

Mądrzy Rodzice

archiwum at Mądrzy Rodzice
Mądrzy Rodzice to blog prowadzony przez rodziców - dla rodziców, którzy chcą rozwijać się w swoim rodzicielstwie. Bliska nam jest myśl pedagogiczna Janusza Korczaka.
Mądrzy Rodzice
Obserwuj

POLECAMY