• Kategoria: Archiwum
  • Data:

Płacz nie jest manipulacją

[dropcap size=”350%” textcolor=”#dd3333″]N[/dropcap]„Niech się wypłacze”, „Płacz wzmacnia płuca”, „Nie bierz na ręce, bo rozpieścisz i wychowasz terrorystę” – to tylko kilka rad, jakie może usłyszeć rodzic małego dziecka. O nieco starszym natomiast może się dowiedzieć, że płaczem „manipuluje”, „wymusza”, „histeryzuje”, a w rzeczywistości „nie dzieje się mu żadna krzywda”, więc płacz należy przeczekać, zignorować, a nawet ukarać przymusową izolacją na jeżyku, kurce czy innej podusi, która – choćby była najbardziej miękka – nie zastąpi pełnych ciepła i czułości objęć rodzica, jego zrozumienia i wsparcia.

Psycholog Małgorzata Musiał napisała niedawno na swojej facebookowej stronie:

„Płacz dziecka jest nie manipulacją, wymuszaniem ani terroryzowaniem dorosłych. Płacz jest zawsze wołaniem o pomoc, o wsparcie. Nawet ten, który wydaje się być sztuczny, teatralny i udawany – nawet on jest tylko i wyłącznie sygnałem, że dziecko sobie nie radzi.”

Tak bardzo spodobały mi się te słowa – oczywiste, ale wciąż niestety nie dla wszystkich – że postanowiłam zacytować je również tutaj, przypominając czytelnikom naszego serwisu, że płaczące dziecko nie robi rodzicom na złość, lecz cierpi i potrzebuje pomocy. Ponadto w jego organizmie wydziela się wówczas hormon o nazwie kortyzol, określany mianem hormonu stresu, którego minimalne dawki są człowiekowi niezbędne, ale który w nadmiarze – a podczas długotrwałego płaczu poziom kortyzolu jest zbyt duży – jest niebezpieczny, przede wszystkim dla dzieci.

Nadmiar kortyzolu może doprowadzić – każdego człowieka, bez względu na wiek – do uszkodzenia m.in. układu odpornościowego, a u dzieci do trzeciego roku życia ponadto – do nieodwracalnego uszkodzenia rozwijającego się mózgu! Pisze o tym bardzo szczegółowo i jeszcze bardziej przystępnie Sue Gerhardt w książce pt. Znaczenie miłości. Jak uczucia wpływają na rozwój mózgu, którą polecam z całego serca wszystkim rodzicom, którzy nie chcą nieświadomie i w dobrej wierze wyrządzić swojemu dziecku krzywdy. Na zachętę krótki cytat:

„wystarczy chęć i odpowiednie możliwości, aby krzywda wyrządzona jednemu pokoleniu nie została przeniesiona na drugie: dziecko z urazem psychicznym nie zawsze musi stać się zaburzonym i wywołującym zaburzenie rodzicem”.

A zatem nawet jeśli sami w dzieciństwie doświadczyliśmy tego rodzaju zaniedbania, jeśli „wypłakiwaliśmy” się w łóżeczkach i byliśmy karani za okazywanie trudnych emocji, nie musimy postępować tak wobec własnych dzieci. Dzieci, które płaczą – rozpaczliwie, głośno, czasem według nas przesadnie – bo nie potrafią powiedzieć słowami: „jest mi smutno/cierpię/boję się/potrzebuję bliskości”. Jeśli zignorujemy ten płacz, nigdy się tego nie nauczą. Podobnie jak my sami, współcześni dorośli, bardzo często nie potrafimy rozmawiać o własnych emocjach, a na pytanie: „Co się stało?” zalani łzami odpowiadamy „Nic”.

Anna Golus
DajeSlowo.com

ilustracja: donnierayjones – Flickr.comCC BY 2.0
Obserwuj

Mądrzy Rodzice

archiwum at Mądrzy Rodzice
Mądrzy Rodzice to blog prowadzony przez rodziców - dla rodziców, którzy chcą rozwijać się w swoim rodzicielstwie. Bliska nam jest myśl pedagogiczna Janusza Korczaka.
Mądrzy Rodzice
Obserwuj

POLECAMY