• Kategoria: Archiwum
  • Data:

Czego potrzebuje niemowlę?

[dropcap size=”350%” textcolor=”#dd3333″]Ł[/dropcap]Łóżeczko, wózek, leżaczek, przewijak, grzechotki, zabawki interaktywne, czarno-białe książeczki, kosmetyki… to tylko niektóre z bardzo wielu przedmiotów, które niejednemu współczesnemu rodzicowi wydają się niezbędne dla dzieci od pierwszych dni życia. Odkąd ludzie zaczęli tworzyć coraz bardziej rozwinięte cywilizacje i w coraz większym stopniu używać umysłu, zmieniało się wyobrażenie na temat tego, co jest potrzebne nowonarodzonym dzieciom.

biblioteczka-madrego-rodzicaW naszym kręgu kulturowym przez wiele wieków uważano na przykład, że podkulone w momencie narodzin kończyny dziecka nie wyprostują się same, a giętki kręgosłup nie nabierze sztyczności sam z siebie. Stosowano więc powijaki, czyli pasy płótna, którymi owijano niemowlęta tak, że nie mogły się ruszać, lecz spędzały pierwsze miesiące życia całkowicie wyprostowane i usztywnione. Uważano też, że siara, która – jak dzisiaj wiemy – jest pokarmem stworzonym przez naturę specjalnie dla noworodków, szkodzi im, i zalecano karmienie ich przez mamki, które rodziły wcześniej. Później przez stosunkowo krótki okres panowało przekonanie, że nowonarodzone dziecko należy karmić w ściśle określonych porach, by od maleńkości przyzwyczajać je do regularnego trybu życia. Do dziś natomiast można spotkać się z opinią, że niemowlę czy nawet noworodek jest w stanie podstępnie manipulować dorosłymi, płacząc „bez powodu”, że noszenie go i tulenie na każde zawołanie może go „rozpuścić”, i że zostawianie go samego w łóżeczku, „żeby się wypłakało”, to świetny sposób na naukę samodzielnego zasypiania i kontrolowania emocji.

Jak widać, ludzie przypisywali maleńkim dzieciom najróżniejsze potrzeby i wymyślali rozmaite sposoby zaspokajania ich. Czy jednak rzeczywiste potrzeby niemowląt ulegały na przestrzeni wieków jakimkolwiek zmianom? Jean Liedloff przekonuje w książce pt. „W głębi kontinuum”, że nie. Autorka spędziła prawie 3 lata wśród południowoamerykańskich Indian z plemienia Yequana, obserwując i analizując ich codzienność, w tym zwłaszcza – wychowywanie dzieci. Owocem jej doświadczeń i przemyśleń jest wydana po raz pierwszy w 1975 roku, a następnie przetłumaczona na kilkanaście języków książka, która żadnego czytelnika nie pozostawia obojętnym.

Jean Liedloff pisze we wstępie, że u wielu czytelników lektura jej książki wywołuje depresję, poczucie winy czy żal, ale

„Straszne jest oczywiście uświadomienie sobie, co w najlepszej intencji wyrządziliśmy najukochańszym ludziom. Pomyślmy jednak i o tym, co nam wyrządzili nasi kochający rodzice, tak samo nieświadomi i niewinni, i co im z kolei wyrządzono. Większość wykształconego świata tak samo jak my obchodzi się okrutnie z każdym nowonarodzonym, ufnym maleństwem. […] Czy ktokolwiek z nas ma więc prawo brać na siebie winę, czy też doznawać nieprzyjemnego uczucia, że został oszukany? Z drugiej zaś strony, w obawie przed tym absurdalnym poczuciem winy, jeśli nie będziemy chcieli przyznać się do krzywd wyrządzonych dzieciom, jaka może być nadzieja na zmianę?”

Te krzywdy, które według autorki są doznawane powszechnie przez wszystkie noworodki i niemowlęta w cywilizowanym świecie, to niezaspokajanie ich potrzeb i odbieranie prawa do bliskości – separowanie od matki tu po porodzie, karmienie w określonych godzinach, a przede wszystkim niereagowanie na płacz dzieci i zostawianie ich w łóżeczku. Liedloff opisuje, odwołując się m.in. do Alice Miller, która również przedstawiała to bardzo obrazowo w swoich publikacjach, że maleńkie dziecko pozostawione w łóżeczku, aby się „wypłakało”, doznaje prawdziwych tortur – czuje się opuszczone i osamotnione, a ponieważ nie ma jeszcze poczucia czasu i nie potrafi przewidywać zdarzeń (nie wie, że mama wróci), to cierpienie trwa dla niego bez końca i, co bardzo ważne, nie pozostaje bez wpływu na całe jego przyszłe życie.

Kiedy maleńkie dziecko jest odseparowane od matki, przeżywa bowiem bardzo silny stres, a wydzielane wówczas hormony mają destrukcyjny wpływ na rozwój mózgu. Ponadto, jak przekonuje Liedloff, to właśnie w pierwszych miesiącach życia dziecko dowiaduje się, jak wygląda świat, jaki jest stosunek do niego innych ludzi i jak powinno postrzegać samego siebie. Maleństwo, które cierpi w samotności, otrzymuje więc i utrwala komunikat, że świat jest nieprzyjazny, a ono samo – niechciane, nieakceptowane i nikomu niepotrzebne, oraz że dominującym uczuciem jest cierpienie. Kiedy natomiast dziecko od pierwszych chwil życia znajduje się w ramionach matki, jest tulone i noszone, odbiera świat jako miejsce bezpieczne, a samego siebie – jako osobę godną miłości i troski.

Liedloff stawia tezę, że w społecznościach takich jak plemię Yequana – w których dzieci się nie izoluje (a także nie bije ani nie karze), lecz otacza troską i obdarza szacunkiem od pierwszych dni życia – dzieci nie tylko nie sprawiają żadnych problemów wychowawczych i nie wyrastają na egoistów, ale wręcz przeciwnie – dzięki temu, że same od początku życia były obdarzane szacunkiem, szanują innych; dzięki temu, że wszystkie ich potrzeby były zaspokajane, dostrzegają potrzeby innych i są empatyczne; dzięki temu, że ich rozwój przebiegał naturalnie (nie stymulowany dodatkowo w żadnym kierunku ani nie powstrzymywany zakazami, barierami, napomnieniami), mają silną wiarę w siebie i są odważne; a dzięki temu, że nikt nigdy do niczego ich nie zmuszał, kierują się motywacją wewnętrzną i lubią swoją pracę. I wreszcie… dzięki temu, że od pierwszych chwil na świecie doznawały wyłącznie szczęścia (płynącego z zaspokojenia wszystkich potrzeb), uznają radość za stan naturalny i… wyrastają na ludzi zadowolonych z życia.

Anna Golus

kontinuumOkladka_v1_3

KUP KSIĄŻKĘ

Mądrzy Rodzice
Obserwuj

Mądrzy Rodzice

archiwum at Mądrzy Rodzice
Mądrzy Rodzice to blog prowadzony przez rodziców - dla rodziców, którzy chcą rozwijać się w swoim rodzicielstwie. Bliska nam jest myśl pedagogiczna Janusza Korczaka.
Mądrzy Rodzice
Obserwuj

Latest posts by Mądrzy Rodzice (see all)