• Kategoria: Archiwum
  • Data:

O karmieniu z perspektywy czasu

[dropcap size=”220%” textcolor=”#dd3333″]O[/dropcap]O karmieniu piersią – zwłaszcza publicznym i długim – mówi się teraz bardzo dużo, czasem agresywnie. Gdy czytam niektóre artykuły na ten temat czy tym bardziej komentarze w internecie, myślę, że młode mamy mają dziś nie lada kłopot z wyborem sposobu i czasu karmienia, zwłaszcza że promocji karmienia naturalnego towarzyszy reklama coraz nowocześniejszych, coraz bardziej „podobnych do mleka mamy” sztucznych mieszanek.

Ja nie miałam aż takiego problemu, gdy dekadę temu karmiłam moją córkę, a później odstawiałam ją od piersi, bo nigdzie, w żadnym artykule ani żadnej książce nie przeczytałam niczego pozytywnego o dłuższym niż roczne karmieniu naturalnym. Przeciwnie: byłam straszona tym, że po roku (czy wręcz po sześciu miesiącach) pokarm nie ma żadnych wartości, dłuższe karmienie przyniesie same szkody mi, mojemu dziecku i naszej relacji, a odstawienie kilkuletniego dziecka jest jeszcze trudniejsze niż rocznego. Nigdzie nie znalazłam też informacji, że dziecko może samo zrezygnować z piersi – że może dojrzeć do tego tak naturalnie jak dojrzewa do siedzenia, chodzenia czy mówienia – i myślałam, że prędzej czy później trzeba będzie je „odstawić”.

Karmiłam więc piersią przez 13 miesięcy. Zaledwie 13 miesięcy, bo gdybym wiedziała to, co wiem teraz, karmiłabym dłużej – do czasu, aż córka sama zrezygnuje. Nie zaufałam ani jej potrzebom, ani własnej intuicji. Poddałam się presji społeczeństwa i ekspertów, choć wiedziałam, jak wielką sprzecznością i kompletnym bezsensem jest przekonanie, że matka powinna karmić naturalne przez rok, a przez kolejne dwa lata podawać dziecku modyfikowane mleko „inspirowane naturą”. Swój-nieswój wybór racjonalizowałam, pocieszając się faktem, że córka nigdy publicznie nie zawoła „cycy” i nie będzie szarpać mnie za bluzkę, wymuszając karmienie. Nie wiedziałam, że tak jak dogadałam się z nią we wszystkich innych sprawach, również w tej kwestii mogłybyśmy po prostu ustalić czas i miejsce karmienia i tego jedynego tylko i wyłącznie naszego momentu bliskości. Być może zresztą nie musiałybyśmy niczego „ustalać”, bo również ona chciałaby spędzać te chwile sam na sam. Nie wiem i nigdy się nie dowiem.

Jest mi z tego powodu trochę przykro, ale nie użalam się nad sobą ani nie potępiam samej siebie za brak wiedzy, której nie mogłam wówczas uzyskać. Nie piszę tego tekstu, by wzbudzać w sobie lub innych matkach poczucie winy czy wychwalać naturalne karmienie do czasu, gdy dziecko samo z niego zrezygnuje. Chciałabym tylko z całego serca zachęcić wszystkie czytelniczki, by rozważając kwestię karmienia dziecka swoją „białą krwią” (jak słusznie określał kobiece mleko Janusz Korczak), brały pod uwagę nie tylko sprzeczne niekiedy opinie ekspertów, ale przede wszystkim dziecięce i własne potrzeby, a podejmując decyzję o długości karmienia kierowały się intuicją, a nie presją otoczenia.

Anna Golus

ilustracja: hms831 – Flick.com – CC BY-SA 2.0

Obserwuj

Mądrzy Rodzice

archiwum at Mądrzy Rodzice
Mądrzy Rodzice to blog prowadzony przez rodziców - dla rodziców, którzy chcą rozwijać się w swoim rodzicielstwie. Bliska nam jest myśl pedagogiczna Janusza Korczaka.
Mądrzy Rodzice
Obserwuj

POLECAMY