Dawanie i przyjmowanie prezentów

[dropcap size=”220%”]D[/dropcap]Długi majowy weekend już za nami. Za nami święta wielkanocne. Najedliśmy się, odpoczywaliśmy. Przed nami zaś trzy niezwykle ważne rodzinne święta: 26 maja obchodzimy Dzień Matki, kilka dni później, 1 czerwca – Dzień Dziecka (i zarazem moje imieniny, ale to nie jest akurat takie ważne), a 23 czerwca przypada Dzień Ojca.Warto o tych trzech datach pamiętać.

Dzień Dziecka obchodzi się chyba w każdym domu, w którym są dzieci. W szkołach nauczyciele pozwalają na atmosferę wygłupu, lekcji na ogół nie ma. W domu pojawiają się upominki od rodziców i dalszej rodziny. Politycy i dziennikarze opowiadają o „naszych milusińskich”, nawet wpuszczają je do sali plenarnej Sejmu. Wpuszczają starannie wyselekcjonowane dzieci, a i tak na ogół ich nie słuchają. Ale zostawmy polityków, okazji, by pastwić się nad ich hipokryzją nie brakuje. Zostawmy też media, bo to nieładnie kopać leżącego.

Generalnie – Dzień Dziecka to czas, w którym my, dorośli, dajemy dzieciom prezenty, a dzieci prezenty przyjmują. I to oczywiście samo w sobie jest fajne, ale… No, właśnie. Wbrew pozorom, przyjmować prezenty też trzeba umieć. I to jest doskonała okazja, by tego przyjmowania prezentów uczyć. Otóż mam wrażenie, że bardzo często popełniamy tu błędy, często niejako mimochodem, niechcący, próbując coś zrobić jak najlepiej.

Zacznijmy od tego, że prezent się nie należy. Czasami tak przyzwyczajamy dziecko do prezentów, że stają się one dla niego najważniejsze. Nie jest ważne, że przyszła babcia czy ciocia. Ważne jest, co babcia lub ciocia przyniosły.

Prezent dla dziecka to nie jest pole do rywalizacji między dorosłymi. „A kogo kochasz bardziej: babcię Zosię czy wujka Antosia? Bo wujek to kupił ci prezent za 500 złotych, a babcia za 550.” Serio? Miłość mierzy się ceną prezentów? Więcej: wartość prezentów mierzy się ich ceną? Nie jest istotna pamięć? Nie jest istotne to, że ktoś się natrudził? Ważne jest to, ile wziął kredytu na zakup upominku?

Pamiętam swoje dzieciństwo. Oczywiście, że, jak pewnie większość dzieci, czekałem na prezenty. Zastanawiałem się, co w tym roku dostanę. Jasne, rodzice czasem podpytywali mnie, o czym marzę, ale pilnowali na szczęście, by to nie działało na zasadzie zamawiania prezentów. Oczywiście, to zwiększało ryzyko nietrafionego prezentu, ale jednocześnie utrzymywało ten ważny element oczekiwania, niespodzianki.

W prezencie fajne jest to, że ktoś zadał sobie trud, by go dla nas przygotować. Myślał o nas, o tym, co nas interesuje, co lubimy, a czego nie. Ktoś, chciał sprawić nam przyjemność, dać radość i wybrał prezent specjalnie dla nas. Takiego waloru nie ma koperta z gotówką ani przelew na konto.

Niezwykle istotnym elementem przyjmowania prezentów jest radość z nich i dziękowanie. A ileż to razy słyszałem kąśliwe uwagi dorosłych w stylu „no, to się wujek Zdzisiek nie wykosztował…” Warto od początku uczyć dziecko, że za prezent się dziękuję.

Kilka dni przed Dniem Dziecka, 26 maja, obchodzimy Dzień Matki. O tym święcie na ogół pamiętamy, bo sieci handlowe przypominają nam o nim w reklamach. Zapominamy natomiast o przypadającym 23 czerwca Dniu Ojca. Swoją drogą, to ciekawe, że wtedy sieci handlowe nie organizują promocji i nie wspierają ich reklamami w telewizji. Ale zostawmy teraz na boku strategię promocyjną dużych sieci handlowych.

Mamy Dzień Dziecka, ale mamy też Dzień Matki i Dzień Ojca, czyli okazje do obdarowywania rodziców przez dzieci. Warto bowiem od samego początku uczyć dziecko, że prezenty nie tylko fajnie jest dostawać, ale też przyjemnie jest dawać. Oczywiście, małe dziecko nie kupi mamie i tacie prezentów, bo nie ma za co. Poza tym – nie chodzi o wydawanie pieniędzy – to kolejna ważna lekcja związana z prezentami. Tu jest ogromne pole do popisu dla rodziców i dziadków. Fajnie, gdy dorośli dogadają się tu zawczasu, podzielą rolami i pomogą dziecku w przygotowaniu się do obchodzenia święta mamy i taty.

Dziecko może coś narysować, przygotować laurkę, starsze dziecko – wykonać coś bardziej skomplikowanego, np. majsterkując. Może nauczyć się piosenki, czy wierszyka, przygotować teatrzyk kukiełkowy, upiec ciasto pod opieką i z pomocą kogoś dorosłego. Pomysłów może być nieskończenie wiele, zależą od kreatywności dorosłych i możliwości dziecka. Ale warto od samego początku wprowadzać ten zwyczaj wzajemności w obdarowywaniu się, zwyczaj obchodzenia całego tego rodzinno-świątecznego triduum.

ilustracja: erika g.Flickr.com

Mądrzy Rodzice
Obserwuj

Mądrzy Rodzice

archiwum at Mądrzy Rodzice
Mądrzy Rodzice to blog prowadzony przez rodziców - dla rodziców, którzy chcą rozwijać się w swoim rodzicielstwie. Bliska nam jest myśl pedagogiczna Janusza Korczaka.
Mądrzy Rodzice
Obserwuj
1% podatku, 100% wsparcia. Przekaż 1% podatku na fundację Lex Nostra.