Rada Rodziców – możesz mieć wpływ na szkołę

Rady rodziców mają – o czym często zapominamy – mocne umocowanie prawne i dość szerokie kompetencje. W praktyce często jednak stają się tworami fasadowymi, zamiast być głosem rodziców wpływającym na funkcjonowanie szkoły, okazują się jedynie kółkiem adoracji dyrektora.

Warto poznać przepisy, które regulują działanie Rad Rodziców. Mają one w prawie mocną pozycję, opartą na przepisach Ustawy o systemie oświaty. Przeanalizujmy je pokrótce.

Art. 53. 1. W szkołach i placówkach, z zastrzeżeniem ust. 6, działają rady rodziców, które reprezentują ogół rodziców uczniów. (…)
6. Minister właściwy do spraw oświaty i wychowania, a w przypadku szkół i placówek artystycznych minister właściwy do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego, określą, w drodze rozporządzenia, rodzaje szkół i placówek, w których nie tworzy się rad rodziców, uwzględniając organizację szkoły lub placówki lub brak możliwości bezpośredniego uczestniczenia w ich działalności reprezentacji rodziców.

Warto zwrócić tu uwagę na sformułowanie „działają”. Nie – „mogą działać”. Powołanie Rady Rodziców, poza wyjątkowymi instytucjami, o których mowa w przytoczonym ustępie 6., jest obowiązkiem szkoły, od którego nie może się ona uchylać. Brak Rady Rodziców stanowi niedopełnienie obowiązków przez dyrektora, który jest funkcjonariuszem publicznym, a to oznacza, iż taki dyrektor popełniałby przestępstwo karne. Rad rodziców z oczywistych powodów nie powołuje się w szkołach dla dorosłych.

Art. 53. 2. W skład rad rodziców wchodzą:
1) w szkołach – po jednym przedstawicielu rad oddziałowych, wybranych w tajnych wyborach przez zebranie rodziców uczniów danego oddziału;
2) w placówkach – co najmniej 7 przedstawicieli, wybranych w tajnych wyborach przez zebranie rodziców wychowanków danej placówki;
3) w szkołach artystycznych – co najmniej 7 przedstawicieli, wybranych w tajnych wyborach przez zebranie rodziców uczniów danej szkoły.
3. W wyborach, o których mowa w ust. 2, jednego ucznia reprezentuje jeden rodzic. Wybory przeprowadza się na pierwszym zebraniu rodziców w każdym roku szkolnym.

Rodzice, którzy uczestniczą w zebraniach, znają na pewno tę sytuację. Wychowawczyni rzuca pytanie: „Kto chciałby być w Radzie Rodziców?”. I Wtedy wszyscy zaczynają nerwowo chować się pod stoły, szukać czegoś zapamiętale w torbach i teczkach, rozglądać, byle tylko na nich nie padło. W efekcie bardzo często już na poziomie klasy (ustawa nazywa ją oddziałem, co brzmi jakoś tak militarnie) do rady wybrane zostają osoby przypadkowe, które albo nie zdołały schować się na czas, albo zgłosiły się, licząc, że w ten sposób będzie im łatwiej uzyskiwać jakieś bieżące korzyści dla swojego dziecka.

Oczywiście wybór, zwłaszcza w pierwszej klasie, podczas pierwszego zebrania to trudne wyzwanie. Rodzice nie znają się jeszcze. Nie wiadomo, kto ma duszę społecznika, kto ma predyspozycje do pracy w Radzie Rodziców.

Szkoła tego nie ułatwia, często traktując te wybory, podobnie jak samą Radę rodziców, jako zło konieczne. Nie ułatwiają tego też sami rodzice, nie chcąc angażować się w życie szkoły. A wpływ Rady Rodziców, jeśli działa ona sprawnie, może być naprawdę spory.

A przecież, gdyby rodzice potraktowali Radę jako swoją szansę na wpływanie na to, co się w szkole dzieje, to wiele by się zmieniło. W czasie tego pierwszego zebrania, skoro już ustawa wymusza ten moment wyboru, można się zgłosić, można porozmawiać, podyskutować, kandydaci mogą przedstawić się. Ot, taka krótka mini kampania wyborcza.

Art. 53. 4. Rada rodziców uchwala regulamin swojej działalności, w którym określa w szczególności:
1) wewnętrzną strukturę i tryb pracy rady;
2) szczegółowy tryb przeprowadzania wyborów do rad, o których mowa w ust. 2 pkt. 1-3, oraz przedstawicieli rad oddziałowych, o których mowa w ust. 2 pkt. 1, do rady rodziców odpowiednio szkoły lub placówki.

Ten przepis wskazuje na niezależność Rady Rodziców. To nie Szkoła dyktuje regulamin (choć oczywiście może podpowiadać, jeśli zna dobre rozwiązania). To rodzice uchwalają regulamin. Nie wymaga on zatwierdzenia przez dyrektora szkoły.

Art. 53. 5. Rady rodziców mogą porozumiewać się ze sobą, ustalając zasady i zakres współpracy.

Rada rodziców nie musi być osamotniona. Jeśli w szkole nie ma jeszcze tradycji sprawnej rady, ale jest chęć jej stworzenia, można nawiązać współpracę z radą bardziej doświadczoną. To pierwsza korzyść z tego przepisu.

Druga zaś jest taka, że również na innych polach taka współpraca jest możliwa. Wyobraźmy sobie na przykład, że porozumieją się rady ze szkół działających w jednej gminie. Stworzą w ten sposób silny głos, z którym władze samorządowe będą musiały się liczyć bardziej niż z jedną radą.

Czasem jest też tak, że w jednym budynku działają dwie szkoły, np. podstawowa i gimnazjum. Wtedy taka współpraca rad rodziców staje się wręcz koniecznością.

Art. 54. 1. Rada rodziców może występować do dyrektora i innych organów szkoły lub placówki, organu prowadzącego szkołę lub placówkę oraz organu sprawującego nadzór pedagogiczny z wnioskami i opiniami we wszystkich sprawach szkoły lub placówki.
2. Do kompetencji rady rodziców, z zastrzeżeniem ust. 3 i 4, należy:
1) uchwalanie w porozumieniu z radą pedagogiczną:
a) programu wychowawczego szkoły obejmującego wszystkie treści i działania o charakterze wychowawczym skierowane do uczniów, realizowanego przez nauczycieli,
b) programu profilaktyki dostosowanego do potrzeb rozwojowych uczniów oraz potrzeb danego środowiska, obejmującego wszystkie treści i działania o charakterze profilaktycznym skierowane do uczniów, nauczycieli i rodziców;
2) opiniowanie programu i harmonogramu poprawy efektywności kształcenia lub wychowania szkoły lub placówki, o którym mowa w art. 34 ust. 2;
3) opiniowanie projektu planu finansowego składanego przez dyrektora szkoły. (…)
4. Jeżeli rada rodziców w terminie 30 dni od dnia rozpoczęcia roku szkolnego nie uzyska porozumienia z radą pedagogiczną w sprawie programu, o którym mowa w ust. 2 pkt. 1 lit. a lub b, program ten ustala dyrektor szkoły w uzgodnieniu z organem sprawującym nadzór pedagogiczny. Program ustalony przez dyrektora szkoły obowiązuje do czasu uchwalenia programu przez radę rodziców w porozumieniu z radą pedagogiczną.

Przepisy Art. 54 zapewniają rodzicom znaczący wpływ na pracę szkoły. O ile podstawa programowa w sprawach związanych z nauczaniem jest narzucona odgórnie, to w sprawach wychowawczych szkoła tworzy własny program, obejmujący również program profilaktyczny. Rodzice mogą mieć na niego istotny wpływ, współdecydując o tym, jakie działania powinny zostać uznane za priorytetowe i jak mają być realizowane.

Sensownym rozwiązaniem jest konieczność uzgodnienia wspólnego stanowiska przez radę rodziców i radę pedagogiczną, czyli nauczycieli i rodziców, dwie grupy, które powinny współpracować na rzecz dzieci. W praktyce z tą współpracą bywa różnie, często słabo. Winę za to ponoszą na ogół obie strony, ale warto do takiej współpracy dążyć. I dobry dyrektor o to dba. A na złego można, o ile rada ma mocną pozycję, wywierać nacisk, by dbać zaczął.

Art. 53. 8. W celu wspierania działalności statutowej szkoły lub placówki, rada rodziców może gromadzić fundusze z dobrowolnych składek rodziców oraz innych źródeł. Zasady wydatkowania funduszy rady rodziców określa regulamin, o którym mowa w art. 53 ust. 4.

Słowo „dobrowolne” jest niezwykle istotne w tym przepisie. Wszelkie próby przymuszania rodziców do płacenia składek są nielegalne i niedozwolone. Dawniej szkoły często uzależniały np. wydanie świadectwa od tego, czy została opłacona składka na tzw. komitet rodzicielski. Dziś nie wolno tak postępować. Nie wolno nawet sugerować, że składka jest obligatoryjna.

Rodzice deklarują składki i płacą, jeśli chcą. A kiedy chcą? Kiedy mają poczucie, że to są dobrze wydane pieniądze. Jeśli rada rodziców działa dobrze, sprawnie, jeśli rodzice czują, że te pieniądze „wracają” do ich dzieci w formie lepszych działań.

Jeśli w szkole jest 300 uczniów i każdy z rodziców płaciłby składkę w wysokości średnio 50 złotych miesięcznie, co nie wydaje się kwotą wygórowaną (pamiętajmy, że jeden rodzic może zadeklarować 5 złotych, inny 150 zł, a jeszcze inny może deklaracji odmówić), to rada rodziców dysponuje miesięcznie kwotą 15.000 zł, a w skali roku szkolnego – 150.000.  Oczywiście, są też szkoły, w których jest znacznie mniej uczniów albo znacznie wyższy odsetek takich, których rodziców na płacenie dobrowolnych składek nie stać. Oczywiście, jeśli rada wcześniej nie była aktywna, a teraz pojawili się w niej ludzie, którzy chcą to zmienić, to też nie od razu uda im się sprawić, by rodzice płacili składki.

Znam szkoły, w których budżet rady rodziców z trudem wystarcza na zakup kwiatków dla nauczycieli na koniec roku szkolnego. Ale i do tego sprowadza się cała aktywność rady. Trudno więc się dziwić, że rodzice nie płacą składek, nawet drobnych.

Znam jednak również szkoły, w których rada rodziców dysponuje budżetem rocznym przekraczającym 300.000 złotych i dzięki temu sprawnie wspiera życie szkoły. Ale to z kolei jest niezwykle aktywna rada. I w takiej szkole Dyrektor musi przekonać rodziców, jeśli chce skorzystać z tych pieniędzy. Rodzice wspierają też samorząd uczniowski. I znów, uczniowie, zwracając się do rady o dofinansowanie, przedstawiają swój projekt i przekonują do niego. Szkoła liczy się ze zdaniem rodziców i ci uzyskują faktyczny wpływ na to, co się w niej dzieje.

Art. 56. 1. W szkole i placówce mogą działać, z wyjątkiem partii i organizacji politycznych, stowarzyszenia i inne organizacje, a w szczególności organizacje harcerskie, których celem statutowym jest działalność wychowawcza albo rozszerzanie i wzbogacanie form działalności dydaktycznej, wychowawczej i opiekuńczej szkoły lub placówki.
2. Podjęcie działalności w szkole lub placówce przez stowarzyszenie lub inną organizację, o których mowa w ust. 1, wymaga uzyskania zgody dyrektora szkoły lub placówki, wyrażonej po uprzednim uzgodnieniu warunków tej działalności oraz po uzyskaniu pozytywnej opinii rady szkoły lub placówki i rady rodziców.

To kolejna z kompetencji rady rodziców. Tu jej głos jest opiniodawczy, bo decyzję podejmuje dyrektor. Brzmienie tego przepisu jasno jednak wskazuje, że dyrektor wyraża zgodę po uzyskaniu pozytywnej opinii, jeśli jest więc ona negatywna, to zgody wyrazić nie może, czyli rodzice, jeśli uznają taką konieczność, mogą skutecznie zablokować możliwość wpuszczenia do szkoły organizacji, której działania im się nie podobają.

Art. 64a. 1. Dyrektor szkoły podstawowej, gimnazjum, szkoły ponadgimnazjalnej oraz szkoły artystycznej może z własnej inicjatywy lub na wniosek rady szkoły, rady rodziców, rady pedagogicznej lub samorządu uczniowskiego, za zgodą odpowiednio rady rodziców i rady pedagogicznej oraz w przypadku, gdy z inicjatywą wystąpił dyrektor szkoły lub wniosku złożonego przez inny podmiot niż samorząd uczniowski – także po uzyskaniu opinii samorządu uczniowskiego, wprowadzić obowiązek noszenia przez uczniów na terenie szkoły jednolitego stroju.

Wszyscy pamiętamy czasy, gdy ministrem edukacji był Roman Giertych i wprowadzał przymusowe mundurki szkolne. Przymus ten został zniesiony, ale nadal wprowadzenie mundurków jest możliwe, przy czym wymaga zgody lub wniosku rady rodziców.

Art. 36a. 6. W celu przeprowadzenia konkursu organ prowadzący szkołę lub placówkę powołuje komisję konkursową w składzie:
1) trzech przedstawicieli organu prowadzącego szkołę lub placówkę;
2) dwóch przedstawicieli organu sprawującego nadzór pedagogiczny;
3) po jednym przedstawicielu:
a) rady pedagogicznej,
b) rady rodziców,
c) zakładowych organizacji związkowych, przy czym przedstawiciel związku zawodowego nie może być zatrudniony w szkole lub placówce, której konkurs dotyczy.

Na koniec smaczek, ale znaczący. O ile dyrektor szkoły nie ma prawa wpływać na skład rady rodziców, o tyle rada ma wpływ na to, kto jest dyrektorem. Znamienne, prawda?

Policzmy. Dziecko trafia w szpony systemu oświaty w wieku 6 lat. Maturę zdaje na ogół w wieku 19 lat. Czyli spędza w szkole 13 lat swojego życia. 13 kluczowych lat, od których zależy, kim będzie, gdy dorośnie. Żeby być rzetelnym, to w ciągu roku, odliczając wakacje, ferie, weekendy i inne dni wolne, w szkole dziecko spędza ok. 8 miesięcy. 8 miesięcy x 30 dni to 240 dni. W ciągu 13 lat tych dni uzbiera się 3.120. Jeśli przyjmiemy, że średnio w szkole dziecko ma w ciągu dnia spędza 7h, to wyjdzie nam, że szkoła zajmuje 21.840 godzin z życia dziecka. Doliczmy jednak do tego odrabianie prac domowych i inne obowiązki nakładane przez system oświaty, niech będzie to 2h dziennie, czyli dodatkowe 6.240 godzin. Razem – 28.080 godzin. Warto zadbać o to, jak ten czas jest zorganizowany.

Zaangażowanie rodziców w życie szkoły to troska o dzieci. Jeśli odpuszczamy, jeśli nie chcemy wpływać na to szkolne życie, to pozbawiamy się wpływu 28.080 godzin z życia swojego dziecka. Godzin dla dziecka kluczowych. Pozbawiamy się wpływu na to, jak i czego jest uczone, jak jest przez szkołę wychowywane, jak się nim szkoła opiekuje. Możemy dalej chować się pod ławkę, gdy na zebraniu wybiera się radę rodziców. Ale czy to na pewno dobry pomysł?

Obserwuj

Jakub Śpiewak

Mąż, tata dwóch chłopców - Fabiana i Benia oraz dwójki dorosłych dzieci. Autor tekstów, grafik, fotograf i opiekun techniczny Mądrych Rodziców. Bloger znany jako Spesalvi. Prywatnie bawi się muzyką i fotografią, fan Mike'a Oldfielda i Sabatonu.
Jakub Śpiewak
Obserwuj

Latest posts by Jakub Śpiewak (see all)

POLECAMY



1% podatku, 100% wsparcia. Przekaż 1% podatku na fundację Lex Nostra.