Bal gimnazjalisty – dorośli robią z dzieci niby dorosłych

Miałem niedawno okazję obserwować bal gimnazjalisty, czyli taką niby-studniówkę organizowaną na zakończenie nauki w gimnazjim. I to tym balu tak mnie jakoś naszło na myślenie, a efektami tego filozofowania chcę się dzisiaj podzielić.

W zamierzchłych czasach, takich, których nawet takie pierniki jak ja nie pamiętają, czyli dawno, dawno temu, ale wcale nie za siedmioma morzami, za siedmioma górami, tylko w naszej ojczystej, miodem płynącej krainie, dzieciństwo trwało krótko. Taka Jadwiga na przykład – miała 12 lat, a już ją za mąż wydano. Potem upłynęło sporo wody w Wiśle, a dzieciństwo wciąż było krótkie. Powstały fabryki, a dzieci musiały w nich pracować. (Ach, ten zgniły pozytywistyczny kapitalizm!) Z czasem jednak ktoś poszedł po rozum do głowy i doszedł do wniosku, że trzeba oddać dzieciom to, co się im należy, czyli dzieciństwo. Tak oto dzieci miały się bawić i uczyć. A czas ten wydłużano, aż ktoś doszedł do wniosku, że takim idealnym momentem, by to dzieciństwo uznać za zakończone jest dzień osiemnastych urodzin. Trzeba przyznać – to było osiągnięcie cywilizacyjne.

Dziś cofamy się w tej drodze, coraz bardziej skracając dzieciństwo. I nie wymusza tego na nas ucisk wrednego fabrykanta czy pana szlachcica dręczącego chłopa pańszczyźnianego. Robimy to my sami, do spółki z mediami. Ale przede wszystkim – my sami, my – rodzice, nauczyciele, reszta rodziny.

Kiedyś czekało się na studniówkę. Raz w życiu przeżywało się takie wydarzenie i poloneza. Dziś jest bal gimnazjalisty z polonezem. Ciekawe, kiedy pojawia się bale na zakończenie przedszkola, oczywiście z polonezem (dawniej Ogińskiego dziś z “Pana Tadeusza” obowiązkowo). Podobno gdzieniegdzie takie bale przedszkolaka nawet już się odbywają… Ja rozumiem, gimnazjum też chce się ze swym zakończeniem jakoś zapisać w pamięci młodych ludzi. Ale czy koniecznie musi to się odbywać poprzez kopiowanie tradycji maturalnej?

Kiedyś czekało się na ślub i wesele. Dziś jest Pierwsza Komunia, na którą dzieci ubrane drożej niż państwo młodzi do ślubu zajeżdżają wynajętymi i przystrojonymi limuzynami, a potem otrzymują prezenty tak kosztowne, że ja bym się wstydził przyjąć je jako ślubne. Przed komunią trzeba oczywiście skorygować wygląd operacjami plastycznymi. Bez tego nie ma mowy o religijnym uniesieniu. Ale o tym to już było na stronie i, kto chce, ten przeczyta tutaj.

Stałem na tym balu gimnazjalnym i patrzyłem na te dzieci, bo przecież to są dzieci. Dziewczyny ubrane w kosztowne sukienki i wysokie szpilki, na których nie umieją chodzić, z fryzurami, które w salonie układano pewnie przez pół dnia i w profesjonalnym makijażu. Chłopcy, niektórzy jeszcze wyglądający jak dzieci, wystrojeni w markowe garnitury, a niektórzy – w smokingi. Patrzyłem, jak nieporadnie próbują tańczyć tego poloneza i chyba sami są świadomi absurdalności sytuacji, bo na twarzach zamiast radości mają zawstydzenie. Patrzyłem na te dziewczyny, które wyglądają bardziej jak wypindrzone, za przeproszeniem, “lachony” (cytuję Kabaret Moralnego Niepokoju) niż na nastolatki, ustylizowane starannie pod okiem mam na “zielone jabłuszka” podniecające starych satyrów.

To przecież rodzice zaprowadzili te dzieciaki do salonu krawieckiego, renomowanego fryzjera, kosmetyczki. To rodzice kupili te drogie ciuchy, kosmetyki, kosztowne prezenty. I to oni cieszyli się jak dzieci, pstrykając fotki niczym japońscy turyści. Zastanowiłem się nawet, że może po prostu sami nie przeżyli studniówki, bo nie mają matury i tak sobie dziećmi leczą kompleksy?

To my, rodzice, skracamy swoim dzieciom dzieciństwo, na siłę przebierając je za dorosłych. To przecież takie zabawne – dziewczynka w za dużych butach na obcasie…

Jakub Śpiewak
Obserwuj

Jakub Śpiewak

Mąż, tata dwóch chłopców - Fabiana i Benia oraz dwójki dorosłych dzieci, dziadek jednego wnuka. Autor tekstów, grafik, fotograf i opiekun techniczny Mądrych Rodziców. Bloger znany jako Spesalvi. Prywatnie bawi się muzyką i fotografią, fan Mike'a Oldfielda i Sabatonu.
Jakub Śpiewak
Obserwuj

Latest posts by Jakub Śpiewak (see all)